poniedziałek, 26 czerwca 2017

Plany wakacyjne

Juz po usg w 31 tyg. Ciazy. Troszkd jestem spokojniejsza ale szyjka skrocila sie o 1 cm. Lekarz uspokaja, ze nadal jest dosc dluga zeby spac spokojnie....a jddnak zalecil polegiwanie i luteine.  Plany na wakacje nieco sie zmienily bo mielismy w tym tygoniu jechac do rodziny ale jedzie tykko maz. Termin porodu przyblizyl sie o... Cale 2 tygodnie wiec coraz blizej poczatkow sierpnia i jak tu ruszac w wakacyjna trase. Wczoraj byka u mnie kolezanka i dostalam mnostwo ubranek dka synka, rozek, pieluchy tetrowe i flanelowe, recznik do kapieli itp. Od nastepnego tygodnia piore ubrznka i szykuje torbe do szpitala. Nigdy nid wiadomo co przyniesie wakacyjny czas.

wtorek, 20 czerwca 2017

Przedwczesny porod - wczesniaki

No i maluszek straszy... Co noc skurcze, codzien  mam twardy brzuch i maly czasem tak sie ustawia jakby chcial juz wychodzic. Boje sie przedwczesnego porodu. Dzisiaj jest 30 tydzx, i 2 dzien. Dol brzucha napina sie i rozpiera. Boze tylko nie wczesniak, oby tylko dotrwac do 36 tygodnia juz o niczym innym nie mysle. Czekam tego czwartku i badan, usg.... Trzymajcie kciuki.

piątek, 16 czerwca 2017

30 tydzien czyli ciezko coraz ciezej

Hurra, dotrwalismy do 30 tygodnia chociaz bywalo burzliwie zwlaszcza miedzy mna i mezem:-)  robie sie coraz wieksza...kilogramow przybywa zas sil ubywa. Na plusie sa tez dolegliwosci ciazowe,ktorych tez przybywa. Bole nog...okropne. W pierszwej ciazy zdecydowanie tak nie mialam, rodzilam w zimie wiec bylo chlodno a teraz jeszczeb10 tygoni i to lata. Jestem juz bez sil. Nie spie po nocach a w dzien tez bez drzemki, duza anemia,spadajace plytki krwi itp. Uroki 3 trymestru i az sie boje co bedzie dalej. Za 6 dni usg ostatnie z tych trzech najwazniejszych, czy wszystko ok, czy potwierdzi sie plec dziecka itp. Czekamy...

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Problemy z google

Wracam na bloga i google i to nie zarty ale pomimo wpisywania hasla wyswietlalo mi,ze haslo bledne kiedy kliknelam nie pamietam hasla bylo gorzej. Zasypano mnie pytaniami na ktore wydawalo mi sie, ze znam wszystkie odpowiedzi ale google ciagle chcialo wiecej wirc podalam emaila ktorego rownie czesto uzywam ale googlr nawet swoje tymczasoee haslo odrzucilo i zostalam bez dostepu do poczty panienskiej plus bez mozliwosci pisania bloga. Odkrylam za to,ze w tabkecia masm jakims cudem zapisane ustzwienia automatyczne,ktore lacza mnie z nieszczesna poczta i sprobowalam przejsc na bloga i juppi udalo sie jednak nie zamierzam ustepowac google i juz napisalam reklamcje i prosbe o wyjasnienie. A my zaczynamy 30 tydzien. Juppi ale jestem coraz bardziej zmeczona i rozdrazniona bo kazdy mysli ze powinnam miec jeszcze mnostowo energii a ja nie spie w nocy, w dzien tez nie i jestem tym stanem wykonczona. Moze jutro napisze cos wiecej,dzis cud, ze tutaj jestem.

czwartek, 18 maja 2017

podróże kobiety w ciąży i mamy przedszkolaka część pierwsza

Dzisiaj post krótki chociaż uważam, że bardzo ważny dla tych mam , które planują wyjazdy i pewnie jest to pierwsza część tego co chcę napisac a mianowicie: pod koniec kwietnia wybyliśmy z mężem i córcią na przedłużoną majówkę. Ze względu,że nasz szkrab nr dwa ma się urodzić na wakacjach - sierpień ale wiadomo, ze różnie bywa z porodami wybraliśmy się już teraz na "mini-wakacje". Co jest ważne:
- wybór miejsca - zależy od waszych potrzeb - my wybieramy tam gdzie coś się dzieje i gdzie można odpocząć. Ze względu na przedszkolaczka i moją ciąże wybraliśmy miejsce nam dobrze znane gdzie co roku jeździmy na dłużej lub krócej, noclegi wczesniej zaklepane ale niestety uciążliwe schody dały mi się we znaki więc jeżeli planujecie wyjazd weźcie to pod uwagę gdzie nocujecie,
- wybór środka lokomocji - ze względu na moją chorobę lokomocyjną wybraliśmy pociąg - w autobusie czy samochodzie na dłuższe dystanse mam mega chorobę lokomocyjną więc pociąg - tutaj radze się Wam zaopatrzyć w nakładki higieniczne na sedes, chusteczki odświeżające, żel odkażający, który można używać bez wody, picie i jeszcze raz picie, przekąski najlepiej suche lub owoce i wygodną poduszkę tudzież rzeczy do umilania Wam jazdy. Z moją córcią nie sposób się nudzić więc mieliśmy całą gamę akcesoriów poczaszy od książeczek na ciastolinie skończywszy :) W pociągu uważajcie na to kiedy posiąg rusza i kiedy się zatrzymuje i na innych pasażerów Z przykrością musze stwierdzić, ze najgorsi są współpasażerowie, nie patrzą pchają się z bagażami, przeciskają i na nic powiedzenie "chwileczkę, wejdę do przedziału to pan przejdzie". Za to zaskoczył nas konduktor,który co kilka minut przychodził do naszego przedziału i pytał o moje samopoczucie a przy wychodzeniu z pociągu jeszcze pomógł.
- pakowanie - zabieramy to co potrzebujemy i kochani jeżeli patrzycie na prognozy pogody to uwaga.Mąż śledził prognozy na kilka dni przed wyjazdem i... wyszło dośc marnie jednak nauczeni doświadczeniem już wiedzieliśmy, ze zabieramy rzeczy by ubierać się na cebulkę. Większość dni była pochmurna, deszczowa ale trafiły się też rodzynki w postaci słonecznych dni kiedy to biegliśmy nad zalew i delektowaliśmy się lemoniada z palemkami, lodami naturalnymi i krzykiem mew :)
c.d.n.

wtorek, 9 maja 2017

streetcom - nowa kampania Bayer

W Wielki Piątek otrzymalam od Streetcomu i firmy Bayer paczkę odnoszącą się do nowej kampanii środków przeciwkleszczowych firmy Bayer. Moje psy bardzo się ucieszyły. Aczkolwiek paczka mnie zaskoczyła ponieważ zawierała:
- ulotki na temat kropli Advantix,obroży Foresto dla psów i kotów, tabletek Drontal dla odrabaczania,
- oraz bidon na karmę dla psa.
Paczka nie zawierała próbek środków co jak się okazuje jest w polskim prawie zabronione. Na zdjęciach poniżej mój psiak z bidonem. Drugi psiak niestety jest zbyt zwariowany by dać sobie zrobić zdjęcie w takiej pozycji- do pozowania :)

#ChronPrzyjacielaPsa #PiesBezKleszcza #DbamWiecChronie #Bayer
Dla mnie temat ochrony psów przeciw kleszczom czy innymi owadami jest dość znany ponieważ Punia, której nie ma tutaj na zdjęciu ma długą sierść i niestety wystarczy niezbyt długi spacer po lesiystym terenie i przynosi mnóstwo kleszczy i innych stworzonek. Niestety kleszcze bardzo ją lubią i potrafi jednorazowo przynieśc ich od 3 do nawet rekordowo 7. A sunia naprawdę nie jest duża więc już jakieś trzy lata temu zainwestowałam w obroże przeciwkleszczową i przeciwpchłom zakupioną u weterynarza na kontrolnej wizycie. Niestety obrożę działały świetnie ale krótko no i psy biegając po lesie szybko je gubiły, dlatego tym bardziej zainteresowały mnie krople Advantix, które zamierzam nabyć. Obroże Foresto firmy Bayer już posiadamy jest jak na razie bardzo dobra i łatwo ją się zakłada. Dzięki tej kampanii dowiedziałam się jak grożne są kleszcze dla psów i mało tego po rozmowach ze znajomymi przeraziłam się co może się stać ze zwierzakiem. Sama choruję na boreliozę, o której dowiedziałam się przypadkiem ale współczuję psom bo one są bardziej narażone na kleszcze, pchły, komary itp.
Mogę Wam tylko jeszcze zapewnić,że wazne jest odrobaczanie psów i to nawet szczeniaków. Jeżeli ktoś tego nie robił to błagam zróbcie to...z własnego doświadczenia. Punia moja sunia miała w ubiegłym roku trzy szczeniątka. Zauwazyliśmy, ze jeden z nich jest chudy i mizerny, jeden gruabsek szybko rósł, trzeci zaś tak średnio widać, ze chyba zaczyna chudnąć jak ten pierwszy. Koleżanka, która akurat jest zootechnikiem poradziła mi je odrobaczyć. Byłam w szoku...takie maluchy kilkutygodniowe<szok>(!). Załatwiła mi od weterynarza, z którym pracowała specjalne środki nad odrobaczanie szczeniaków i suni...to co działo się z tymi psiakami po podaniu środka nie będę tutaj w szczegółach opisywać, ale ten najchudszy to myślałam,że już "padnie". Wydalał z siebie mnóstwo pasożytów. Od tej pory...wszystkie szczeniaki pieknie się chowały, a nowi właściciele do których trafiły byli nimi zachwycenie i ich zdrowiem. Zachęciłam ich , aby pamiętali o ochornie dla zwierzaków odnośnie pcheł, kleszczy ale także odrobaczaniem ich okresowych. To ważne by nasz pies cieszył siędobrym zdrowiem.
#ChronPrzyjacielaPsa #PiesBezKleszcza #DbamWiecChronie #Bayer

środa, 26 kwietnia 2017

niedobory magnezu - nerwowe życie

Jak to bywa w ciązy i poza ciążą przez stresujące życie mam niedobory magnezu. Wszyscy mi mówią, żebym była spokojna to dziecko będzie spokojne ale jak tu być spokojnym...kiedy w nocy trzeba wstawać do córci, zdążyć z wszystkimi obowiązkami domowymi, nasłuchać się od męża jak to jest w domu a czego nie ma itd. Czasem brakuje mi sił...łykam preparaty magnezu ale co i jak działa to chyba niewielkie różnice widać. Szukam ciągle naturalnego magnezu,który byłby przyswajalny przez organizm lepiej niż z pastylek. A czy dziecko będzie nerwowe? zobaczymy.

wtorek, 25 kwietnia 2017

promocje w Lidlu i szlaeństwo tatusikowe

Mój mąż zaszalał...przyszedł pewnego dnia do domu z torbą z Lidla i...wypakował ubranka dla naszego synka. Oburzony, że nie jestem zachwycona i sama nie biegam po sklepach i nie kupuje wyprawki dla małego. Mamy multum ubranek po córci, postanowiłam je przeglądnąć i to co nadaje się dla chłopca przygotować na wyprawkę dla małego. Oczywiście mąż stwierdził, ze przecież dużo trzeba dokupić więc korzystając, ze w ubiegłym tygodniu była promocja w Lidlu na ubranka niemowlęce zakupił kilka sztuk body, skarpetek i nawet buciki powyżej jednego roku :)
Tak to zaczęliśmy gromadzić wyprawkę dla synka. Niesamowite, ze mój maż, który zawsze chciał mieć same córki teraz tak ochoczo bierze udział w kompletowaniu wyprawki dla maluszka. W Lidlu w tym tygodniu też są fajne ubranka w promocji tym razem dla starszych dzieci i oczywiście kupujemy też coś dla naszej córci. Nigdy nie przepadałam za Lidlem...i nie lubiłam robić tam zakupów, ale od czasu do czasu wpadamy tam na zakupy.
#wyprawka dla chłopca #promocje Lidl #body dla niemowlaka

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

będzie syn

Szósty miesiąc czas zacząć :) to już szósty i nie wiem kiedy zleciały te tygodnie...raz było cięzko raz lekko jak gdybym w ogóle nie była w ciąży. Usg połówkowe za nami...i...doktor powiedział , ze będzie to chłopiec.Na dowód swoich słów przybliżył genitalia chłopca i nawet zmierzył je robiąc im zdjęcie. Po raz pierwszy był ze mną mój mąż i... byliśmy tak zaskoczeni bo jak się okazało oboje nastawialiśmy się na drugą dziewczynkę :) chociaż nie do końca gdyż mąż od poczatku ciązy mówił mi, że teraz będzie chłopak bo oprócz słodyczy wyjadałam słoiczkami chrzan :) i o niebo lepiej znosze tę ciążę od ciąży z córcią. A więc czekamy na syna...:) czy tak planowaliśmy? nie...

środa, 12 kwietnia 2017

wielki tydzien

Wielka sroda mija na sprzataniu,zakupach i zwyklych sprawach domowych. Ten wielki tydzien to dla mnie swoisty czas nowych zmian poniewaz mijamy 20 tydzien ciazy, ba to juz 3 dni 21 tygodnia. Jutro wizyta kontrolna u ginekolog a za tydzien usg polowkowe. Jestem pelna emocji co to bedzie podczas tego usg. Nadal nie znamy plci dziecka i pomimo, ze uwazamy to za malo istotne jednak czuje, ze to waznd dla mnie. Mowimy do brzucha bezosobowo a przeciez chcielibysmy jakos nazywac malenstwo. Takie napiecie w oczekiwaniu.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Klub mam - miejsce dla każdej mamy

Dwa lata temu założyłam wraz z koleżankami Klub mam dla kobiet w ciąży lub dla tych co mają przynajmniej jedno dziecko w wieku od 0 do 3 lat. Rozruszanie tego typu miejsca było nie lada wyczynem ale się udało...godziny spędzone na obmyślaniu oferty dla mam, telefonów, reklamy w internecie na forach i facebooku. Tworzenie ulotek i plakatów a później wręczanie ich kazdej napotkanej mamie. Po co to wszystko? otóż kiedy zostałam młodą mamą okazało się, że nagle kolezanki ze starszymi dziecmi albo te bezdzietne jakby przestały być tymi koleżankami. Czułam się samotna, kazde wyjście z małym dzieckiem okupione było wyprawą i planowaniem...nie miałam z kim pogadac na temat rodzicielstwa oprócz mam z internetu. Okazało się, ze pomimo, iż mieszkam w dość dużym mieście (8 miejsce pod względem wielkości w Polsce) miejsc dla kobiet z niemowlakami trzeba było szukać na i liczyć na palcach jednej ręki. Klub  więc powstał z własnych moich doświadczeń. Przyszły kobiety z dziecmi i bez dzieci...pogaduchy były przelatane spotkaniami ze specjalistami, wspólnymi wyjściami do kawiarni, kina czy chociażby na przysłowiowe "kulki". Na początku spotkania były bezpłatne, a raczej płatne z kieszeni naszej czyli organizatorek.Walczyłyśmy o otrzymanie funduszy od miasta ale oczywiście nasze kochane miasto się na nas wypięło. Pózniej wprowadziłyśmy symboliczną opłatę na kawę i ciastka i ewentualnie za opłacenie specjalisty. Niestety część nas się wykruszyła, przyszły nowe mamy. Ja zaczęłam pracować na etacie i na dodatkowej umowie zlecenie i... zostawiłam "swoje dziecko" chociaż czasem wpadałam zoabczyć co się dzieje...jakież było moje zdziwienie jak zobaczyłam, ze mamy nagle przestały przychodzić, a raczej przychodzą w znikomej ilości. Dowiedziałam się, że opłata wzrosła do 50 zł za spotkanie, wczesniej symboliczne 10 zł. Z klubu zrobiła się komercja i okazja do zysku. Niestety kiedyś i ja usłyszałam, że muszę zapłacić pomimo tego, ze wpadłam tylko na kawę przynosząc swoje ciasto dla wszystkich. Pożegnałam się i wyszłam. Obecnie jako uczestnik chodze do innego klubu mam gdzie nie ma może poczęstunku ale jest świetna atmosfera i warsztaty z psychologiem. Dochodzę do wniosku, ze więcej daje mi ten obecny klub mam niż ten który sama założyłam, a który obecnie rozsypuje się dzięki ludziom, którzy znaleźli w nim środki do zarobku.

niedziela, 26 marca 2017

wiadomości ze świata

Od jakiegoś czasu nie nadążam za tym co dzieje się na świecie. Staram się wychwytywać główne wiadomości ale i tak nie jest to łatwe przy moim trybie życia. Dzisiaj zmiana czasu...już była o godzinie 2.00 w nocy na 3.00. Wstałyśmy z córką o 8.30 na nowy czas...mąż w delegacji to same rządzimy się w domu :) Wczoraj cieszyłam się sukcesami Kamila Stocha i naszych skoczków, płakałam słuchając o zamachu w Londynie i wysłuchałam wywiadu z prezydentem panem Dudą. Nie zawsze mam czas na taki przegląd wiadomości ale też nie mam chęci...nie lubię słuchać o rozgrywkach politycznych bo co jakiś czas gdy o tym posłucham robi mi się niedobrze bo z daleka widać, ze politykom nie chodzi o dobro obywateli ale jak sobie "dokopać" i omamić prostych ludzi by wyszli na ulice i sami nie wiedzieli co wykrzykują i za kim idą. Najbardziej boli mnie jak nasi politycy w imię "dobra Polski" zwracają się do zagranicznych krajów o pomoc w obronie demokracji w naszym kraju. Pytam się wtedy: "kiedy w historii zachodnie mocarstwa nam tak naprawdę pomogły bezinteresownie...?zawsze przecież chodziło o ich interes a nie Polski, co okazywało się przy rozbiorach, przy wojnach gdzie pakty o pomocy wyrzucano do koszta albo interpretowano po swojemu". Politycy chyba znają na tyle historię by to wiedzieć...a jednak sprzedają polskie interesy za co? za swoje zaszczyty...i nie wiem za co jeszcze bo na pewno nie chodzi tutaj o dobro naszego kraju a stołki.... brzydze się zachowaniem i jednych i drugich i trzecich, i czwartych...Polak jednak głupi i po szkodzie i przed szkodą....a podsumowując wcale nie widzę by się źle działo w naszym kraju...oceniając obiektywnie jak się żyje ludziom wokoło: rodzina z czwórką dzieci za ścianą...matka mówi, ze w końcu może wysłać dziecko na zimowisko bo wczesniej nie mogła...razem z męzem pracowali na zmiany i pracują ale wczesniej nie mogli sobie na taki wydatek pozwolić. Dawniej szukałam pracy bezskutecznie teraz otrzymałam kilka telefonów z ofertami pracy...gdzie sami dyrektorzy zadzwonili,po złożeniu Cv,  z propozycją pracy. Moja córka nie mogła się dostać jako trzylatek do państwowego przedszkola a teraz wszystkie dzieci w naszym mieście mają to zapewnione. Moja córka zostaje jednak w swoim prywatnym. Jako kobieta w ciąży z problemami zdrowotnymi musiałabym czekać do specjalistów w długich terminach....niektóre wybiegały poza termin mojego porodu...a tutaj weszła ustawa od 1 stycznia tego roku, że kobiety w ciąży mają być przyjmowane w pierwszej kolejności: i tak do kardiologa dostałam się w ciągu tygodnia, do hematologa również, czekam chwile dłużej do okulisty. Nie jestem zwolennikiem PIS ale...widze pozytywne zmiany dla mnie, dla moich bliskich, dla mojego otoczenia itd. Może się z tym nie zgadzacie ale ja pisze co uważam z mojego subiektywnego spojrzenia.

piątek, 24 marca 2017

Matka Asperger

Nigdy o tym nie pisałam szczególnie, ale moja córka jest wyjątkowym dzieckiem. Wiem, wiem każda matka tak uważa...ale w naszym przypadku córka jest pod opieką wielu specjalistów, chodzi na kilka terapii m.in. logopedyczną, integracji sensorycznej i od jakiegoś czasu była też obserwowana pod kątem zespołu Aspergera lub innych zaburzeń zachowania ze spektrum autyzmu. W tych dniach wiele słyszałam o tym jakie deficyty ma moja mała...ale również to, ze pomimo wielu problemów i tak świetnie funkcjonuje. Owszem odbiega zachowaniem od swoich rówieśników ale inteligencją i poziomem rozwoju intelektualnego jest ponad swój wiek. Cięzko mi o tym pisać ale staram się nie załamywać. Dzisiaj pani doktor powiedziała, ze córka jest tak dobrze funkcjonująca bo jest jedynaczką i wszystkie nasze siły skupiliśmy na tym by jej pomóc. Teraz muszę dać z siebie maksimum do porodu by wesprzeć ją w nowych terapiach i diagnozach.

poniedziałek, 20 marca 2017

początek kolejnego tygodnia - 18 tydzień - pełnoletność

Weekend za nami. Tym razem byliśmy u rodzinki na obiadku i spędziliśmy miła niedzielę. Od męża dostałam piękny bukiet frezji tak bez okazji. Zaskoczył mnie tym bardzo miło. Dzisiaj rozpoczynamy 18 tydzień ciąży czyli jesteśmy pełnoletni hehe :) humor mi się trzyma chociaż w domu trzeba zrobić wiele...obiad, pranie, prasowanie, sprzątanie a później poczłapie po córkę do przedszkola i tak kolejny dzień minie. W czwartek wybieram się do lekarza prowadzącego więc nie mogę się doczekać tej wizyty. Nie będzie to usg połówkowe ale...zawsze to okazja do usłyszenia bicia serca dziecka i sprawdzenia czy wszystko dobrze. Piąty miesiąc się zbliża...ba według niektórych już właśnie się zaczyna a ja przytyłam zaledwie 40 dag :) z pierwszy dzieckiem przytyłam zaledwie 4 kg, zobaczymy jak będzie teraz. To jednak nie jest najważniejsze bo ta ciąża jest całkiem inna niż pierwsza...więc spodziewam się wszystkiego :)

piątek, 17 marca 2017

dziecko w oknie życia

Kilka dni temu w moim mieście znaleziono dziecko w oknie życia. Kilkudniowego noworodka bez ubrania, wychłodzonego i wygłodzonego ale żywego i teraz już powoli dochodzi do siebie w szpitalu. Noworodek trafi do adopcji a potencjalni rodzice ustawiają się w długiej kolejce.Na stronach zahuczało od komentarzy tych mądrych ale też tych mniej: począwszy od tego co to za zła  matka do tych co za dobra matka, że zamiast zabić dała szansę dziecku na normalny dom. Były też skrajne jak to zwykle bywa, że takie to trzeba "kastrować" itp. co moim zdaniem tyczy się mężczyzn bo przecież my dzieci same sobie nie robimy. Jednak nie na komentarzach chcę się zatrzymać a mianowicie na tym co dzieje się z tymi dziećmi z okna życia. Mieszkam w pobliżu tego okna...podeszłam i zapytałam jedną z sióstr oto czy kiedyś już była podobna sytuacja i...usłyszałam wzruszającą historię o chłopcu, który trafił do okna życia kilka lat temu a obecnie chodzi do szkoły, ma wspaniała adopcyjną rodzinę, która latami czekała na dziecko. Chłopiec często z rodzicami odwiedza siostry,które zajmują się "oknem życia". Zapytałam czy prokuratura będzie szukać rodziców tego dziecka, usłyszałam, że nie ponieważ dziecko było zaniedbane, bez ubrań nawet bez pieluszki co wskazuje, że rodzice/matka nie chciała go zostawić i nic dla niego nie przygotowała. Jednak matka ma cały czas szansę się zgłosić po dziecko ale nie będzie poszukiwana z urzędu. Dziecku zostanie nadane urzędowe nowe imię i nazwisko, Co jakiś czas przez nasz kontynent przechodzi batalia by zlikwidować okna życia oczywiście te katolickie. Nagonka ze strony światłej Europy, która woli załatwiac takie sprawy jak niechciane ciąże w białych lateksowych rękawiczkach. Nie będę tutaj politykować, ale po rozmowie z siostrami, które codziennie przychodzą do maleństwa do szpitala, troszczą się o nie, kupiły mu nawet ubranka i chcą być w kontakcie z rodziną adopcyjną uważam, że okna życia mają sens...są ratunkiem dla tych dzieci i ich matek. Kilka lat temu byłam sama w sytuacji nieplanowanej ciąży, bez męża w związku z facetem, z którym słabo się dogadywałam. Nie myślałam nawet przez moment o aborcji, wiedziałam, że chcę urodzić to dziecko, ale bałam się, że sobie nie poradzę...były to trudne chwile...ojciec dziecka stanął na wysokości zadania i powiedział mi, że chcę to dziecko i że kocha mnie i maleństwo. Rzeczywiście bardzo rozpieszcza nasze dziecko, a teraz czekamy na drugie...ale wiem co czuje matka, która bez wsparcia rodziny ( u mnie był wręcz odrzucenie) i środowiska, jak łatwo wtedy o trudną i dramatyczną decyzję. Nie dajmy zlikwidowac okien życia bo sa to małe światełka w trudnej codzienności przyszłych odrzuconych mam.

niedziela, 12 marca 2017

małe ,duże szczeście z cieniem niepokoju

Tydzień temu byłam na usg dodatkowym: 10cm i 10,5 dag szczęscia bo takie parametry ma moje dziecko, które noszę pod sercem. Byłam na tym usg z córką i ona słyszała bicie serca swojego brata lub siostry oraz widziała dziecko na monitorze. Obie byłyśmy przejęte. Cieniem na te doświadczenia kładzie się.... fakt, że wymiary długości uda jest prawie o 3 tygodnie do tyłu do innych parametrów. Według usg, kość udowa ma 12 tygodni a dziecko ma 15 tygodni. Czekam ciagle na wyniki testu Pappa oraz kolejne spotkanie z moim lekarzem prowadzącym za dwa tygodnie. Mama nadzieję, że dziecko nadrobi te zaległości bo wzrasta we mnie duży niepokój. Zaczynam właśnie 17 tydzień...czuję się dobrze z małymi wyjątkami ale przecież nie można czuć się za dobrze w ciąży :)

czwartek, 9 marca 2017

Film Maria Skłodowska - Curie

Mój Dzień Kobiet spędziłam na wieczornym wypadzie z koleżanką do kina na film o Marii Skłodowskiej-Curie. Po filmie poszłyśmy na cicho z kawką. Potrzebowałam takiego wyjścia dla relaksu bez męża i dziecka. O filmie czytałam różne recenzje krytyków a także słyszałam opinie swoich znajomych. Obejrzałam wcześniej też zwiastun w internecie:
oficjalny zwiastun filmu
jestem osobą, która jeśli słyszy rozbieżne oceny sama chce się przekonać o jakości filmu. A co jak co ale Dzień Kobiet można było uczcić filmem o wielkiej i niezwykłej kobiecie. Film częściowo mnie rozczarował a jak to kobieta w ciąży...w połowie filmu znudzona o mało nie zasnęłam.... jednak senność swą usprawiedliwiam swoim stanem i tym, ze ostatnio córka źle sypia i muszę stawać do niej kilka razy w nocy. Co mi się podobało w filmie:
- postać Marii Skłodowskiej  - Curie czyli pani Gruszki (dobrze zagrana)
- pokazanie wielkiego człowieka nie tylko przez pryzmat nauki ale jej codziennego życia rodzinnego
- ciekawa fabuła
Co mi się nie podobało:
- napisy polskie a język francuski...przynajmniej mógł być lektor,
- film poszatkowany z mnóstwem wątków urwanych i kolejne zaczynane,
- oczekiwałam większego spektrum pokazania środowiska i realiów naukowych...owszem to było ale wiele dla nas Polaków nie jest zrozumiałe bo to realia francuskie, a migawki pokazane
- kobieta z taką pasją a film jakby bez pasji...postać Skłodowskiej jest eteryczna wręcz owiana jakąś aurą niezywkłości -jej siła przebicia ale wątki z filmu mdłe i chyba dlatego w pewnym momencie zachciało mi spać.
Nie żałuję jednak, ze poszłam na ten film bo postać Skłodowskiej bardzo lubię i poważam jako jednej z najwybitniejszych osobliwości w naszej historii. Film średni i chyba raczej warto obejrzeć go nie w kinie ale na małym ekranie chociaż może wtedy jeszcze bardziej straci na wyrazistości. To jednak tylko moja opinia i każdy ma prawo się z nią nie zgadzać.

niedziela, 5 marca 2017

wielkość płodu a tydzień ciąży czyli jak rośnie dziecko w łonie mamy

piątek, 3 marca 2017

15 tydzień ciąży - huśtawka wątpliwości

Nie pisałam 5 tygodni...nie mogę w to uwierzyć bo czas pomimo, że  jestem na zwolnieniu lekarskim ucieka zastraszająco szybko. Nie czuję, że odpoczywam. Czas licze tygodniami ciąży i tym co się dzieje w rodzinie. Jak zwykle córka choruje...i chyba tylko tydzień przez ten czas była w przedszkolu. Obecnie ma...szkarlatynę i oczywiście mnie też załatwiła. Obie jesteśmy na antybiotyku. Mój trzeci antybiotyk w tej ciąży i to dwa razy załapałam od córki. Niestety tylko ja mogę się nią opiekować bo nie mam nikogo w tym miescie oprócz męża ale ktoś musi chodzić do pracy.
Przez te 5 tygodni dużo się działo, w skrócie:
- usg w 11 tygodniu pokazało, ze coś jest nie tak z ciążą i zostałam skierowana na test Pappa czyli badania genetyczne,
- 12,5 tydzień test Pappa ( o tym teście w oddzielnym poście) i długie dwa tygodnie czekania na wyniki,
- wizyty u hematologa i kardiologa w celu konsultacji czy mogę rodzić naturalnie i oczywiście wielka niewiadoma ponieważ wszyscy specjaliści chcą mnie badać specjalistycznie by osądzić ryzyko takiego porodu...więc czeka mnie echo serca i kompleks badań hematologicznych z powodu małopłytkowości (podobno w ciąży małopłytkowość jest często spotykana ale ja nie spotkałam takiej kobiety),
- obecnie leczę się antybiotykiem na choróbsko infekcja  - dróg oddechowych plus zapalenie zatok :(
Trudne te 15 tygodni i miejmy nadzieję, że jak się zrobi ciepło te wszystkie choróbska już sobie pójdą. Mam nadzieję, że z dzieciątkiem w porządku ale to się wszystko okaże w 20 tygodniu na usg.

wtorek, 24 stycznia 2017

zrezygnowana

Poddałam się...10 tydzień i od dzisiaj jestem na zwolnieniu lekarskim. Byłam wykończona ciągłym napięciem w pracy. Zadzwoniłam dzisiaj do pracy i powiedziałam prawdę ,że jestem w ciąży i musze przejść na zwolnienie bo nie daję już rady. Niby nic szczególnego mi się nie dzieje ale praca po 8-10 godzin była dla mnie wykańczająca a przecież po pracy czekała praca w domu. Zabawa z dzieckiem...zmęczona i nic więcej...tylko takie słowo. Nie miałam nawet czasu zrobić badań przez 3 tygodnie!!! lekarz prawie na mnie nakrzyczał, bo po drodze złapałam wirusa od współpracownikom. Nie bardzo do tej pory dbałam o siebie i dziecko ale od dzisiaj biorę się za siebie. Rano byłam już na badaniach, jutro wyniki. Obskoczyłam na zakupy i gotuję obiad, sprzatam ale i odpoczywam. Muszę złapać oddech. Czeka za kilka dni usg w 12 tygodniu.

niedziela, 8 stycznia 2017

pierwsze ciążowe usg - bicie serduszka?

Pierwsze ciążowe usg za mną. Poszłam na nie z mieszanymi uczuciami, czy nie za wczęśnie...gdyż z pierwszym dzieckiem poszłam w 5 tygodniu ciąży i niestety nie udało się zobaczyć bicia serduszka i zafundowałam sobie dodatkowe nerwy i za dwa tygodnie musiałam ponownie iść by zobaczyć czy serce bije czy nie. Tym razem odczekałam cały tydzień dłużej. Poszłam do ginekologa  po skonczonym 6 tygodniu według moich obliczeń. Pan doktor obejrzał moje wyniki z krwi bhcg i powiedział, że "jest Pani na 100% w ciąży, ale musimy sprawdzić czy wszystko jest w porządku". Emocjonujące usg...słowa lekarza "raczej nie zobaczymy dzisiaj bicia serca , bo jest za wczesniej ale pęcherzyk ładnie zagnieżdżony itp." Pod koniec usg nagle...jest widoczna akcja serca. Hurra udało się....no więc jestem już w 7 tygodniu. Usg w porzadku, nastepna wizyta za 4 tygodnie. Dostałam plik skierowań na badań i zaleceń. Oczywiście nadal chodze do pracy, przynajmniej jeszcze przez dwa miesiące.