Po wielu , wielu miesiącach postanowiłam coś napisać. Nie jest mi lekko a życie daje w kość ale dzisiaj był cudowny dzień...w sumie te trzy ostatnie dni były świetne. Mąż z córką u babci na dłuższym weekendzie ponad 100 km od nas. A ja z synem...cudowny czas...po cięzkim roku szkolnym...naprawdę ciężkim...jeszcze czeka mnie napisanie pracy i egzamin...ale dzisiaj spaliśmy do 9.00. Póżniej śniadanie podczas, którego gotowałam już zupę na obiad. Szybkie przygotowania rzeczy na basen i jedziemy...całe dwie godziny w aquaparku. Świetna sprawa, pływanie, zjeżdżalnie itp. Po basenie większe zakupy, wpadamy na lemoniadę do lokaliku szybkiej obsługi i lecimy na targ już koło domu. Kupujemy owoce. Przynoszę do domu kilka ciężkich siatek bo przecież nie dam ich pięciolatkowi. Wnoszę je na czwarte piętro. Robimy chwilę odpoczynku i robimy lody: bananowo-truskawkowe z domieszką małej kiwi. Czuję przez skórę, że będzie problem z czekaniem aż zamarzną a na zegarze 16.00. Czas więc na półgodziny tańca. Szalejemy przy skocznych piosenkach aż pot się z nas leje. Czas nadszedł na zupę z wkładką mięsną. Syn zjada je bardzo szybko więc na dokładkę dostaje ciepłą bułeczkę pszenną z masłem i owocowy mus, oczywiście mojej roboty. Oglądamy Strażaka Sama przy soczku. Wieczorem siadamy na balkonie z lodami naszej produkcji. Dzwonimy do babci i dopiero po lodach i telefonie czas na kąpiel i szklankę ciepłego mleka. Idziemy spać. Syn zasypia po jednej kołysance. Taki prosty ale fajny dzień, który będę wspominać z przyjemnością. Życzę Wam takich dni jak najwięcej podczas tych wakacji.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą macierzyństwo. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2022
dzień miły
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)