Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 listopada 2016

marazm

Zmęczona ganiam jak koń wyścigowy i cieszę się, że jeszcze mam poczucie humoru... kolejna dziewczyna ode mnie z pracy jest w ciąży. Od września to juz trzecia. A córka dzisiaj powiedziała mi, że śnił jej się braciszek...ale jak się obudziła to on znikł. Byłam prywatnie jakiś czas temu u lekarza od leczenia niepłodności. U mnie szanse obecnie są zerowe...nawet na leki nie zareagowałam tak jak powinnam a raczej w ogóle nie dało efektu. Leki na regulacje cyklu. Zastanawiam się czy to przez zmęczenie i stres w nowej pracy (nie takiej nowej bo już 2 miesiące pracuję) ale dzisiaj dowiedziałam się, że wiele dziewczyn w mojej pracy ma problem z okresem. Dlaczego? nie mam pojęcia co jest nie tak. Jak zwykle w listopadzie ogrania mnie nostalgia bo zbliżają się moje grudniowe urodziny i kolejny roczek mi uciekł :( ehhh stara już jestem.

czwartek, 20 października 2016

praca i impreza integracyjna

Czas ucieka mi w nowej pracy szybko i drugi miesiąc już niedługo się skończy. W domu jak zwykle chorobowo bo mała pod opieką taty leczy problemy z oskrzelami ale od poniedziałku znowu do przedszkola. Dziś przyjeżdża teściowa ponieważ po pracy mam na 18.00 imprezę integracyjną w firmie. Moja pierwsza impreza integracyjna i jestem jej ciekawa. Na zaproszeniu widnieje teskt ,że przychodzimy bez swoich połówek i całe szczeście. Nie wyobrażam sobie iść z moim meżem , który jest tak spięty i nerwowy , że psuje nam każde wyjście i dlatego od jakiegoś czasu w ogóle staramy się wychodzić oddzielnie chyba że już musimy razem np. z okazji przedstawienia dziecka. Kreacja a nawet dwie przygotowane i buty i ...w ogóle wszystko. Jeszcze teraz przezyć te 8 godzin w firmie i....czeka mnie super wieczór ba noc w towarzystwie moich współpracowników.

piątek, 3 czerwca 2016

poszukiwania pracy czyli praca dla mamy

Minął mój pierwszy "Dzień Matki w przedszkolu" i "Dzień Dziecka" przeleciał i już coraz bliżej urodziny miesiąca. Ten czas pędził jak szalony zwłaszcza, że szukam kolejny raz pracy. Nie, nie straciłam tej obecnej ale pracowanie wciąż na umowie zleceniu to jednak w długoterminowej przyszłości daje marne efekty. Kończe kolejna umowę zlecenie by zacząć kolejną do grudnia i tak w kółko. Wszystko u tego samego pracodawcy dlatego już nie wierze w zapewnienia szefa ,że kolejna umowa będzie na umową o pracę...szukam w innych firmach a tutaj będę pracować z doskoku. Kiedyś już pisałam, że szukanie pracy jest okropnie trudną sztuką zwłaszcza dla kobiety, która jest mamą i której pracodawca zadaje "trudne" pytania, których nie powinien. Składam cv i pytam i szukam i coraz bardziej dopada mnie zniechęcenie ale i tak jestem na dobrej pozycji bo przeciez mam pracę i czy teraz dostanę inną czy nie, to i tak do grudnia mam umowę :) współczuję tym, którzy nie mają nic. Zastanawiam się jaka powinna być idealna praca dla mamy małego dziecka...trudna sprawa.

środa, 24 lutego 2016

"wie pani, kiedyś świat miał kolor barwnej bajki..."

Czas przynosi kolejne wezwania...jakie? nową umowę zlecenie, kolejne godziny na ,które dojeżdżam z językiem na brodzie. Trudne dzieciaki. Czasem się zastanawiam czy ja nie mogę pracować z takimi "normalnymi"...ale widocznie mogę, bo kto jak kto ale właśnie dzieci po przejściach potrzebują dodatkowych zajęć, terapeutycznych spotkań itp. Denerwuje mnie świat dorosłych , którzy krzywdzą dzieci...denerwuje mnie niesprawiedliwość społeczna i określenie "dzieci z patologii" :( jakże czesto my rodzice nawet nie zdając sobie sprawy czynimy z naszych dzieci osoby o złych doświadczeniach. Dzisiaj podchodzi do mnie dziewczynka..."wie pani, kiedyś świat miał kolor barwnej bajki ale odkąd umarła mama wszystko stało się takie smutne". Patrzę na małą drugoklasistkę i... mam wrażenie, że rozmawiam z dorosłą osobą. Kolejne dziecko...chłopiec "Prosze pani dlaczego ja mam wszystko ale nie mam rodziców?". Hmmm ma fizycznie rodziców, ale takich co gonią za kasą a dziecko pomimo, ze ubrane w najmodniejsze stroje, z komórą taką ,że moje oczy nigdy wcześniej jej nie widziały...ale bez miłości. Boże broń mnie za takim podejściem do wychowania... a przecież wciąż ganiam za każdą godziną płatną by tylko zarobić parę groszy....czy widzę w tym życiu moje dziecko, wspaniałe chwile , które już nigdy się nie powtórzą. Boję się, że moje dziecko kiedyś powie, ze ma pokój pełen zabawek, super nianie ale nie ma matki czy ojca.

sobota, 17 października 2015

studia, studia...

Zaczęło się... od 1 października mamy rok akademicki ...nowy...a ja dziś zaczęłam kolejny semestr na studiach podyplomowych. Całe szczęście to drugi ale wolałabym, żebym był ostatni...no ale za rok tak będzie i chyba będę wtedy skakać z radości. Mało tego...zjazdy ustalili mi co tydzień :(:( nie dość, że mało czasu spędzam z córką na tygodniu to i w weekendy tez z tym będzie kiepsko. Mąż tym razem obciążony bardzo nowymi obowiązkami i opieką nad małą. No cóż takie życie :( chcą dostać dobrą pracę i nie martwić się o przyszłość trzeba się ciągle dokształcać...takie realia polskiej rzeczywistości. Człowiek dokształca się za własne pieniądze i wcale to nie ma przełożenia na wysokość pensji, przynajmniej u mnie. Może jedynie na szansę utrzymania się na stanowisku i otrzymania lepszej propozycji pracy.

wtorek, 8 września 2015

codzienność i papierologia

Zaczęło się bardzo niewinnie...a raczej wręcz bardzo dobrze...czyli dostałam pracę...i to 1 września się o tym dowiedziałam czyli w sumie w dniu kiedy moja gwiazda poszła do przedszkola, w dniu naszej rocznicy ślubu i w dniu w którym kłóciłam się z mężem od rana ...i w sumie nawet nie wiadomo o co. No ale po fakcie obwieszczenia wspaniałej nowiny cało etatowej pracy zaczęły się problemy z ustaleniem jak pogodzic nasze dotychczasowe życie z moją pracą i jak się okazało nie całkiem w takich godzinach jak na poczatku miałam mieć czyli 8-16 a dwa razy w tygodniu do 20. Szybko się okazało, ze mój mąż, ktory do tej pory deklarował wielki wkład w zaangażowanie się w przedszkole i wychowanie córki uparcie broni swojego zaangażowania w ...swoją pracę i ciągle jest zmęczony. Rozumiem go bo ma pracę niełatwą ale pewne ustępstwa musi poczynić bo inaczej nie damy rady jeżeli oprócz przedszkola będziemy płacić niani za opiekę po godzinach. Wyjdzie nam kolosalna suma do zapłaty, zwłaszcza, że to przedszkole prywatne więc nie ukrywajmy, że opłaty wyższe niż w państwowym. Do tego napięcia między mną a mężem dołaczył się fakt, ze prace mam zacząć dopiero od następnego tygodnia ale już teraz muszę chodzić po urzedach i załatwiać tysiące papierków...najbardziej zdenerwowała mnie kobieta, która kazał mi dzisiaj zebrac cała dokumentację, pokserować i jak dzisiaj przyszłam...co usłyszałam...po przybiciu pięczątek...niech pani przyjdzie za tydzień jak zacznie pani prace w firmie bo dopiero wtedy mogę przyjąc dokumenty i wpisać datę odpowiednią. Jezu...to już nie mogłam przyjść za tydzień...zagotowało się we mnie bo na łeb na szyje goniłam przez całe miasto do niej, strofując dziecko do przedszkola, zeby usłyszeć to co usłyszałam :(:( no ale niech żyje biurokracja w naszym kochanym kraju.