Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płacz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 sierpnia 2016

Włochy we łzach

Dzisiaj miałam dzień pełen wzruszeń. Płakałam widząc krajobraz po trzęsieniu ziemi we Włoszech. Małą dziewczynkę, która przezyła...później wyłam jak Włodarczyk pobiła rekord świata w rzucie młotem, później na fragmentach filmu o Ince a teraz oglądając program dokumnetalny o Dywizjonie 303. Ostatnio jakaś płączliwa jestem i wrażliwa...ale czasem kobieta musi sobie popłakac i powzruszać się...:)

piątek, 12 czerwca 2015

depresja letnia??

Od rana rycze i mam podły nastrój...nic mi nie pomaga nawet wypicie kubka kakao, przeczytanie kilku stron ulubionej ksiązki i zabawa z małą. Nie mogę wyjść z dołka. Mam tysiące myśli i w ogóle nic mi się nie chce...bo po co, komu to potrzebne. Mała wyczuwa, że coś się ze mną dzieje. Siedzę sobie i mocze nogę a ona przychodzi z obrazkiem namalowanym przez siebie i mówi "Mamo, obrazek dla ciebie. Wszystkiego najlepszego" obejmuje mnie raczkami. Wzruszam się. Mała robiła tak dopóki kartki w bloku się nie skonczyły i nie zobaczyła na mojej twarzy uśmiechu. Nie wiem skąd ten dołek... czuję jakby kamień był na mnie :(zbliżają się urodziny i imieniny mamy i mojego męża. Nie mam pojęcia co zrobić. Chciałam męzowi wykupić weekend w jakimś ośrodku spa by wyjechał np. do Nałeczowa tak sam lub z kim drugim kogo sobie wybierze (mi to obojetne z kim pojedzie) i odpoczął. Ciagle słyszę jak bardzo jest zmęczony, a na wakcje raczej się nie wybierzemy tylko do mojej rodziny w tereny podgórskie. To w sumie wakacje fajne ale nie jakies zorganizowane. Mała czuje się tam rewelacyjnie ale mój mąż nie lubi tam być więc pomyślałam, że niech jedzie w inne miejsce a ja posiedze u rodzinki. Wszystko byłoby fajnie gdyby...nie brak funduszy, które nadwyrężyłam kupieniem czterech par sandał dla mojej córki. Kupowałam przez internet i tylko te ostatnie okazały się strzałem w dziesiątkę. Straciłam sporo kasy więc zostało mi na ten prezent dla męża jedynie 100 zł, a za taką kwotę raczej nie wykupię mu weekendu w spa. Po 20 czerwca mam podpisac jedną umowę zlecenie to może wpadnie kasa ale to może być już po urodzinach męża. Eh no i zostaje mama, której chciałabym kupić coś fajnego i znowu trzeba jakoś kase czarować. Eh... dlaczego to wszystko takie ciężkie.

poniedziałek, 8 września 2014

Wieści żłobkowe i...zakaz hałasu

Z wieści złobkowych to... infekcja minęła pozostawiając jeszcze mały kaszel ale humorek małej znacznie lepszy a więc dziś skoro świt odwieźliśmy małą do żłobka. O dziwo na widok żłobka nie płakała jak ostatnio... nawet na podjeździe chociaż jęknęła nieznacznie ale...w szatni gdy mąż poszedł do opiekunek by omówić sprawy z pobytem małej ja próbowałam ją ogarnąć płaczącą w szatni. Popłakała już bez wylewności a później się uspokoiła i z radością pokazała mi swoją szafkę z ogromną truskawką, którą usilnie chciała zerwać co mnie nie zdziwiło. Panie w żłobku były zdziwione, że zostawiamy ją dziś na "spanie" czyli o wiele dłużej niż wcześniej.Kiedy zaniosłam mała do sali tam oczywiście było dużo płaczu ale już nie było wyrywania małej z moich ramion tylko mała sama wyciągnęła rączki do pani...ciągle jednak płacząc. Widzimy jednak coraz większą poprawę w tym oddawaniu małej pomimo 5 dniowej przerwy. Małej wytłumaczyłam, że mama zawsze po nią przyjdzie, że później będziemy się przytulać, bawić i mama kupi piłeczkę (taką malutką za 1 zł z automatu). Mała je uwielbia więc troszkę się uspokoiła. Na dokładkę dałam jej zeszyt z kotkiem, który po prostu uwielbia, więc płacz był mniejszy. Jestem ciekawa jak zobaczy przy spaniu swoją ulubioną piżamkę w biedronki i ulubioną poduszeczkę z Kubusiem Puchatkiem. Wiecie, nie dawałam nowej piżamki takiej ekstra tylko starą, nawet lekko poplamioną, która nie daje się już doprać ponieważ wiem, że mała w niej czuje się najlepiej i dla niej i tak będzie wystarczające przeżycie, że to nie mama ją uspia i inne łózeczko itd. A teraz z wieści....chodnikowo-remontowych.Otóż...przed naszym blokiem od 3 dni zmieniają chodnik...to jest masakryczne. Ciężki sprzęt pod oknem, wielki hałas i mało tego...żółwie tempo. Zaczęli w czwartek...zerwali o 6.00 rano stary chodnik!!! hałas taki, ze spanie niemal niemożliwe. Problem jednak nie tylko w hałasie...ale dla mnie jest gorszy w jeżdżeniu wózkiem...to niewykonalne wyjazd wózkiem. Całe szczęscie mamy garaż trochę dalej więc już pierwszego dnia remontu przenieśliśmy wózek do garażu, ale nie wiem jak radzą sobie z tym inni. W piątek nawieźli piasku i ustawili krawężniki...i na sobotę i niedzielę zostawili tak duży bałagan i wiele niebezpiecznych sprzetów i...dużych płyt, kamieni. Dziś od 6.00 znowu akcja ale widzę, że raczej nie spodziewam się, ze dzisiaj chociaż jedną płytę położą. Stoi takich pięciu facetów z papierochami i gapią się na płyty i gadają nie tylko o płytkach ale jaki tyłek ma przechodząca akurat kobieta. Robota iście z PRL-u. I tak muszę znosić ogromne hałasy pod oknami, które umyłam w zeszłym tygodniu, ale po tych remontach już któryś z kolei bo przez całe wakacje wymieniali rury ciepłownicze mam nadzieję, że ktoś wywiesi kartkę "zakaz hałasu". Naprawdę trudno było wytrzymać w domu z tymi remontami.