Od czerwca wracają do mnie myśli o bilansie mojego życia studenckiego a obecnego. Dlaczego? w czerwcu minęła okrągła rocznica ukończenia studiów magisterskich mojego rocznika. Ile to już lat? nie zdradzę ale powiem tylko, że nie było wtedy jeszcze studiów dwustopniowych :) co jakiś czas myślę o tym jak wygląda moje życie teraz a jak wyglądało, jak wiele myśli i marzeń z czasów studiów zweryfikowało życie.Nie wszystko na minus :) Oto kilka punktów dla mnie ważnych:
- podczas studiów miałam wiecej czasu dla siebie i więcej spałam, odpoczywałam niż teraz...to oczywiście jasne ponieważ mam małe dziecko :) ale nie wyszłam zaraz po studiach za mąż, byłam te parę lat wolnym strzelcem więc róznie z tym odpoczynkiem bywało i po studiach.
- podczas studiów jeździłam do rodziców kilak razy do roku, teraz raz do roku na wakacje ale prawie miesięczne,
- relacje z rodzicami były częstsze i głębsze podczas studiów ale odkąd mam rodzinę myślę, że są bardziej zrozumiałe i więcej możemy ze sobą dzielić,
- moja przyjaźnie zawarte na studiach zweryfikowało życie po..czyli niektóre niestety okazały się dość fałszywe, tylko na czas kiedy coś się potrzebowało...wraz z zakończenie studiów osoby te znikły i przestały się odzwyać, inne zaś jeszcze z rok pisały, dzwoniły, spotykałyśmy się a póxniej śmiercią naturalną również się zakończyły...inne zakończyły się wraz z moim ślubem, inne z urodzeniem dziecka i przeprowadzką... a jeszcze inne kilka tygodni temu tak w sumie bez powodu...i to najbardziej boli. Masz przyjaciela od lat i nagle ten przyjaciel przestaje odpowiadac na smsy, e-maile, nie odbiera telefonów. Ból...a przecież tyle łaczyło...mamy dzieci w podobnym wieku i pomimo dzielacych kilometrów byłyśmy sobie bliskie. Inna osoba przyjaciółka od liceum też nagle milknie...nie mam z nią kontaktów. Jednak na całe szczęście są takie przyjaźnie, które trwają latami...które pomimo kilometrów są...kiedy jest dobrze i kiedy jest źle, kiedy postępuje się mądrze i kiedy głupio lub kiedy się upada. Zawsze te osoby były i są otwarte na pogaduchy, wsparcie i dzielenie się życiem. Najdziwniejsze, że żadna z tych osób nie studiowała ze mną na moim kierunku i na roku :) ale to teraz nie ważne.
- podczas studiów miałam narzeczonego, po studiach też, ale już innego i to ten został moim mężem, w obu okresach spotykałam się też z różnymi facetami, wszystko przerwał ślub i założenie rodziny
- zawsze w moim życiu były dzieci najważniejsze w pracy...a teraz i w życiu osobistym -moja królewna
- zmieniły się wartości - kiedyś wykształcenie i praca były na pierwszym miejscu teraz dziecko i rodzina, dom. Owszem rozwój osobisty jest ważny ale nie najwazniejszym,
- zmienił się mój styl i zainteresowania, z braku czasu, chęci a raczej niechęci do marnowania czasu na bieganie po sklepach z bibelotami, biżuterią...krótko mówi,ąc z powszedniałam...a na studiach byłam uważana za oryginalną osobę, która zaskakuje połączeniami stylów,
- musze się przyznać, że w mniejszym stopniu pamiętam o wszystkich imieninach, urodzinach etc. tych najważniejszych osób to i owszem ale jakiś dalszych znajomych jest mi ciężko,
- na studiach i po nich częsciej wyjeżdżałam, zwiedzałam i robiłam wiele rzeczy, których teraz nie mogę...dlatego uważam, że studia to czas na wiele rzeczy, których później nie będzie można robić w takim stopniu jak jest się bez zoobowiązań,
- a na końcu...po studiach częsciej się przeprowadzałam niż podczas studiów. Piszę to sama zaskoczona tym odkryciem ale tak jest....zaś na studiach więcej czytałam i byłam zawsze na topie nowości czytelniczych teraz no cóż :(
Jak widać nawet po tej krótkiej liście wiele się zmienia ale niekoniecznie na gorsze...uważam, ze na wszystko jest czas i miejsce. Obecnie w tym momencie życia, w którym jestem...jestem kobietą szczęśliwą...ale szczęśliwą nie idealnie...ale szczęśliwą życiowo...moze wiele bym zmieniła w sobie, w pracy, w rodzinie...ale czy to przymnożyłoby szczęścia w moim życiu?? wątpię...może byłabym bardziej wyspana, doceniona w pracy, w domu itd. moze lepiej bym wyglądała...ale czyż nie mało chodzi kobiet sukcesu, pięknie wyglądających po tej ziemi a w środku nieszczęśliwych?? nie chcę do nich dołaczyć...chcę normalnego, prostego życia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dorastanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dorastanie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 września 2015
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)