Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedszkole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedszkole. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 lutego 2018

Epidemia grypy

Od kilku dni ciagle slyszalam o epidemi grypy, ktora jakosd nas omijala az do dzis. Odbierajac corke z przedszkola zauwazylam, ze dziwnie sie zachowuje. Poplakiwala i narzekala, ze jej ciagle zimno, bola ja nogi itp. Z trudem doszlysmy do domu... Zrobilam jej giraca kapiel stop w soli imbirowej i pyszna maliniwa herbatke gdyz termometr pokazal 38,3 stopnie. Nie kaszle tylko kicha i pojawil sie duzy katar. Podalismy duza dawke witaminy C. Czekamy rozwoju wypadkow i z obawa patrzymy na malenkiego synka.

niedziela, 4 lutego 2018

Bal w przedszkolu - dylematy matki.

Juz w srode u mojej coirki bal karnawalowy w przedszkolu. Jezeli myslicie, ze to drobnostka to niestety jestescie w bledzie. Cirka od tygodni o nim mowi. Bedac w maluszkach z powodu choroby go opuscila, w sredniakach byla biedronka a teraz jej zyczeniem bylo zostac wrozka. Nie lubie tych oklepanych strojow ze sklepow sieciowych wiec pobieglam do ciucha i kupilam sukienke, dobralam nakrycie glowy z welonem i dzwoniacymi elementami. Rozdzke corka juz miala i to swiecaca i grajaca. Problem pojawil sie ze skrzydlami i do tej pory je nie ma i porokbuje ja porzekonac , ze nie wszystkie wrozki mnaja skrzydla ale obawiam sie, ze chociazby w nocy to ja bede musiala robic te skrzydla, malo tego bede musialka tez upiec ,,obowiazkowe'' ciuasto. Zawsze kupowalismy w cukierni ale teraz gdy jestem na macierxynskim moge upiec. Wymyslilam babeczki ale waham sie bo samych dzieci w przedszkolu jest 75 sztuk a dodajac personel to jak nic 100 sztuk babeczek trzeba zrobic i to bedzie tak skromnie po jednej. Skad na to wziac czas? Nie mam pojecia. Moze trzeba odpuscic? Robic te skrzydla? A... Zapimnialam, ze do stroju koniecznje musze doszyc duzo cekinow bo obecnie jest za malo ,,wrozkowy'' ( wedlug slow corki). Pewnie setka bylaby dobra. Jednak chyba odpadne z tymi babeczkami :-)

wtorek, 19 stycznia 2016

choróbsko i Dzień Babci i Dziadka

W moim życiu jest tak, że jak coś sobie zaplanuję to.... zaraz musi coś dać w łeb...dosłownie... urodziny córki już by nie wyszły gdyż okazało się, że z mężem mamy mononukleozę ale całe szczęście, że wyszło...iż jesteśmy już po niej. Niestety Dzień Babci i Dziadka miał być piękny...dziadkowie mieli przyjechac na występ córci w przedszkolu, która miała tańczyć solówkę i śpiewać. Ja nawet zamówiłam tort w cukierni jako niespodziankę...niestety wszystko poszło na marne gdyż córka walczy z zapaleniem oskrzeli :( ferie też stoją pod znakiem zapytania :( buuu...mało tego w połowie marca kończy mi się umowa o pracę i jak miałam obiecaną umowe na dwa lata teraz dowiedziałam się, że dostanę umowę zlecenie raptem na trzy miesiące :( i to na kilka godzin w miesiącu. Ryczeć się chce, ze ciągle ne możemy wyjść z chorób bo i mąż smarkający i ja a córka to już codziennie z gorączką prawie 40sto stopniową :( wszystkie plany jakie podejmujemy wychodzą jak wychodzą...to znaczy nie wychodzą Jak to jest, że niektórzy co sobie zaplanują to robią i wszystko wychodzi a inni tak jak my, ciągle mają wiatr w oczy??? eh załamuję się :(

piątek, 13 listopada 2015

Piątek Trzynastego - bunt dwulatka czy lęki trzylatki ?

Wstając dzisiaj rano nie zdawałam sobie, że dzisiaj taki dzień...nie jestem przesądna ale...od północy mała budziła się chyba z 20 razy z jękiem i w sumie nic jej wielkiego nie było ale trzeba było jednak wstać do niej i uspokajać. Rano wstała o 7.00 i w sumie z żołnierską precyzją ubrałyśmy się i poszłyśmy na autobus do przedszkola. Wszystko fajnie gdyby nie...w autobusie tłum ludzi bo to było ok. 8.00. Żałowalam, ze ten jeden przystanek nie przeszłyśmy piechotką, no ale jak już w tym autbusie...jakiś młodzieniec z kucykiem rozłożył swe konczyny dolne przed nosem mojej córki, która potknęła się o nie i runęła jak długa na środek autobusu. Podniosła głowę i widząc żująca żuchwę właczyła syrenę w niczym nie chciała się podnieś i przejechała cała drogę leżac na brzuchu na środku autobusu i wyjąc przy tym donośnie , waląc rekami i nogami w podłogę. Na kolejnym przystanku gdy tylko zatrzymał się pojazd wyciągnęłam z niego córkę i ryczacą próbowałam zaprowadzić do bram przedszkola. Efekt? większy ryk, wyrywanie się za...autobusem bo dopiero teraz mała uświadomiła sobie, że podróż autobusem się skończyła i trzeba iść do przedszkola. Koniec..ryczała dobre parę minut w końcu za rękę weszła do przedszkola ale w holu głównym przypomniała sobie, że "pobije przedszkole" i zaczęła walić rękami w drzwi szatni. Zaczęłam wołać nauczycieli, aby mi pomogły bo nie daję rady ją trzymać. Przyszła wychowawczyni zabrała małą ryczącą i wymiotującą, mi kazała uciekać. STałam za drzwiami w holu i serce mi się kroiło. Inne matki pytały co się stało, bo przecież córka ani razu nie płakała w przedszkolu i wychodziła z domu z uśmiechem...kiedy płacz małej ucichł za drzwiami podreptałam do pracy. Zastanawiam się czy to z powodu leków , które ostatnio jej się pojawiły czy może to jeszcze jakieś objawy buntu dwulatka, który nieco przycichł...a może to jednak ten Piątek Trzynastego :( ??? boję się popołudnia :( 

piątek, 2 października 2015

zapowiedź konkursu

Kochani...na poczatku października jest święta Aniołów Stróżów...kto wierzy lub nie w anioły będzie mógł wziąć udział w konkursie na moim blogu. Ogłoszenie konkursu nastąpi dnia 4 października a dlaczego...o tym w tym dniu. Do wygrania będą figurki aniołów oraz kolczyki. Zapraszam...
Z życia codziennego ...córka uwielbia chodzić do przedszkola, ja do pracy...i nic dodac nic ująć życie toczy się jesiennym tempem co prawda kichająco- prychającym ale pozytywnym :) wszystkim Wam życzę samych pogodnych i radosnych jesiennych dni :)

wtorek, 8 września 2015

codzienność i papierologia

Zaczęło się bardzo niewinnie...a raczej wręcz bardzo dobrze...czyli dostałam pracę...i to 1 września się o tym dowiedziałam czyli w sumie w dniu kiedy moja gwiazda poszła do przedszkola, w dniu naszej rocznicy ślubu i w dniu w którym kłóciłam się z mężem od rana ...i w sumie nawet nie wiadomo o co. No ale po fakcie obwieszczenia wspaniałej nowiny cało etatowej pracy zaczęły się problemy z ustaleniem jak pogodzic nasze dotychczasowe życie z moją pracą i jak się okazało nie całkiem w takich godzinach jak na poczatku miałam mieć czyli 8-16 a dwa razy w tygodniu do 20. Szybko się okazało, ze mój mąż, ktory do tej pory deklarował wielki wkład w zaangażowanie się w przedszkole i wychowanie córki uparcie broni swojego zaangażowania w ...swoją pracę i ciągle jest zmęczony. Rozumiem go bo ma pracę niełatwą ale pewne ustępstwa musi poczynić bo inaczej nie damy rady jeżeli oprócz przedszkola będziemy płacić niani za opiekę po godzinach. Wyjdzie nam kolosalna suma do zapłaty, zwłaszcza, że to przedszkole prywatne więc nie ukrywajmy, że opłaty wyższe niż w państwowym. Do tego napięcia między mną a mężem dołaczył się fakt, ze prace mam zacząć dopiero od następnego tygodnia ale już teraz muszę chodzić po urzedach i załatwiać tysiące papierków...najbardziej zdenerwowała mnie kobieta, która kazał mi dzisiaj zebrac cała dokumentację, pokserować i jak dzisiaj przyszłam...co usłyszałam...po przybiciu pięczątek...niech pani przyjdzie za tydzień jak zacznie pani prace w firmie bo dopiero wtedy mogę przyjąc dokumenty i wpisać datę odpowiednią. Jezu...to już nie mogłam przyjść za tydzień...zagotowało się we mnie bo na łeb na szyje goniłam przez całe miasto do niej, strofując dziecko do przedszkola, zeby usłyszeć to co usłyszałam :(:( no ale niech żyje biurokracja w naszym kochanym kraju.

środa, 2 września 2015

pogadanki po przedszkolu

Dziś króciutko, aby wywołac uśmiech na Waszych twarzach.
Pytałam córkę po drugim dniu w przedszkolu:
- co robiłaś dzisiaj w przedszkolu?
- BAŁAGANIŁAM , mamo. - odpowiedź bardzo poważna.
Myślę, że to prawda a córka jest szczera w 100% :) pozdrawiam wszystkie Pani "Przedszkolanki" :)

piątek, 28 sierpnia 2015

pierwszy dzień w przedszkolu

Kochane Mamy, pytanie brzmi już na poczatku: jak to przeżyć? Pierwszego września moja 2,5latka idzie pierwszy raz do przedszkola... ciarki mnie na samą myśl przechodzą...jak ją do tego przygotować? wyje już na widok z daleka przedszkola. Owszem czytaliśmy jej bajeczki o przedszkolu, mówiliśmy jej same pozytywy ale dla niej jest tylko jedyny negatyw, który zaburza pozytywny obraz przedszkola to...brak mamy. Hasło to powoduje, ze mała wpada w histerię. Jutro mamy wizytę "zapoznawczą" z salami przedszkola, placem zabaw, nauczycielkami. To prywatne przedszkole więc są troszkę inne zasady ale...moja córka nie przejawia raczej pozytywnych emocji do czegokolwiek co ma związek z przedszkolem. Owszem potrafi opowiedzieć co jest w przedszkolu i co tam będzie robić ale hasło, ze będzie tam chodzić już nie jest przez nią przyjmowane. Jak to przeżyć? jak nie poddać się płaczowi dziecka i nie zabrać go do domu z powrotem? pomóżcie...

wtorek, 24 lutego 2015

wybór przedszkola

Przed nami marzec, czas kiedy będzie można wybrać przedszkole dla swojego dziecka. My teoretycznie już wybraliśmy, gdyż złożyliśmy dokumenty do prywatnego punktu przedszkolnego na naszej ulicy. Jednak planujemy spróbować dostać się i do państwowego. Niestety szanse są małe gdyż moja córka urodzona w styczniu jest rocznikowo dwulatkiem. Podobno ale nie jestem tego pewna, system sam ją odrzuci ze względu na datę urodzenia. Jednak niektóre przedszkola przyjmują młodsze dzieci pod warunkiem, że wykazują minimum samodzielności czyli samodzielne załatwianie się i jedzenie. Pewne czynności samoobsługowe. Dowiedziałam się "odwiedzając" najbliższe państwowe przedszkola, że moją córka będzie mogła uczęszczac do państwowej placówki po uprzedniej prośbie do dyrektora i oczywiście jeśli będzie spełniać powyższe warunki samodzielności i jak będą wolne miejsca. Problem w tym, że nie wiem czy będą wolne miejsca w państwowych dla rocznikowych dwulatków i czy moja córka będzie we wrzesniu na tyle samodzielna że będzie mogła iść do placówki państwowej. Po historii ze żłobkiem (o której opowiem w innym poście)wolę dmuchac na zimne i... zapisałam ją do prywatnego, jakby nie wyszło. Różnica w opłatach duża bo w państwowych powyżej 200 zł z wszystkim a w tym to ok. 500 zł miesięcznie plus wpisowe 300zł. No ale przedszkole jest malutkie , grupki po 10 dzieci, kameralne grono, z własnym placem zabaw i wiele dodatkowych zajęć już w cenie opłat. Wielki plus, że jest na naszej ulicy i mamy do niego raptem 3-4 minuty spacerkiem. Dla nas najważniejsze by mała dobrze się w nim czuła i rozwijała.