czwartek, 31 grudnia 2015

Nowy Rok 2016

Niech Nowy Rok przyniesie każdej mamie nowych sił cały wór i dużo, dużo optymizmu oraz radości z macierzyństwa :)
Dużo, dużo zdrówka, które niech procentuje szczęsciem i spokojem całych rodzin :)
zdjęcia ze strony www.radom24.pl

DO SIEGO ROKU :)



piątek, 25 grudnia 2015

świąteczne niespodzianki

Jeżeli czasem myślałam że jest źle teraz wiem że może być zawsze gorzej...i trzeba się cieszyć że jeszcze nie jest to "gorzej". No więc co to oznacza 15 grudnia trafiłam z mała do pediatry wydałoby się zwykłe przeziębienie z tym że z goraczką ale dostałam opiekę do końca tygodnia. Gorączka skoczyła w nocy z 1516 grudnia do prawie 40 stopni i tak było przez trzy kolejne noce a więc w piątek znowu do lekarza ale innego i dostaliśmy antybiotyk na zapalenie nosa i gardła...antybiotyk średnio działał na nos i gardło ale super że gorączkę obniżył. Poszliśmy 22 grudnia znowu do pani doktor by zabezpieczyć się przed świętami chorobowymi. Bilety na pociąg musieliśmy już wczesniej oddać i pożegnać się z rodzinnymi świętami z powodu kuracji antybiotykowej ale chcieliśmy w domu przynajmniej miec spokojnie. Niestety to co nastąpiło było totalnym zaskoczeniem...otóż 22 grudnia rano byłam z córką u pediatry a wieczorem poszłam do swojej lekarki i usłyszałam że mam anginę ropną :( antybiotyk i szybko kiepskie rokowania że jak będzie pogorszenie to skierowanie do szpitala. W środę walczyłam z gorączką ale w czwartek ból był ogromny nic nie mogłam przełykać więc...pobiegłam do przychodni gdzie natychmiast zostałam skierowana do szpitala. Wigilijny dzień 10.00 rano a ja ryczę że dzisiaj musze jeszcze miec zabieg i że zostawiam męża z małą córką totalnie samych a i sama musze sobie radzić. Jadę do jednego szpitala...szybko mnie badają i wysyłają do drugiego... na oddział zakaźny bo podejrzewają że może to być mononukleoza :( tam robią mi badania. Mąż wydzwania jak szalony my w nerwach...może uda sie wyjść chociaż na wieczerzę. Co prawda kiepsko z jedzeniem ale przecież liczy się obecność. To jest najważniejsze. Po badaniu wstępnie wykluczają mononukleozę i otrzymuję zastrzyk...antybiotyk nowy tak żeby w razie zabezpieczenia no i mojej pomocy. Zastrzyk tak bolesny że kilka sekund po jego zakończeniu mdleję z wyczerpania. Jest po 13.00. od rana na nogach jeźdżę po mieście z gorączką plus bez picia i jedzenie już prawie 24 godziny i na antybiotyku. Kiedy doszłam do sobie pani doktor na izbie przyjęć już nie było a pielęgniarka która czuwała przy mnie wręczyła mi nowe recepty i kazała wracać do domu...samej bez pytania jak się czuję czy ktoś mi będzie towarzyszył. Pani doktor przed moim omdleniem powiedziała że jak mi się pogorszy dzisiaj to mam do nich przyjechać. No ale jadę do domu po drodze zahaczam o aptekę. Wykupuję leki. W domu mąż zrobił tyle ile mógł nawet zupę papkowata dla mnie ugotował. Kładę się wyczerpana. W domu bałagan mąz wychodzi z córką na spacer bym mogła odpocząć...i kropka. Budze się jest 17.00. Widze choinki zapalone słysze od sąsiadów śpiew kolęd. W domu pachnie barszczem...córka zasypia na drzemkę. Dzięki wspaniałomyślności męża mieliśmy skromną ale piękną wigilijną wieczerzę nawet świece kupił na stół. Oboje jesteśmy wzruszenie podczas składania sobie życzeń...bo przecież mogło być inaczej. Długo się przytulamy. To nic że w domu nadal balagan a ja nie mam na nic sił jestem obolała i temepraturą huśtawkową ale te święta pomimo trudnych są już wyjątkowe.

sobota, 28 listopada 2015

przygotowania do Świąt

Czas zacząć przygotowania do Świąt, niby dzisiaj Andrzejki ale ja spędzam je z córka, bo mąż pojechał do rodziny. My zaś we dwie rozpoczęłyśmy przygotowania do świątecznych dni piekąc pierniczki :) Przepis na pierniczki, które zawsze się udają możecie znaleźć na moim blogu kulinarnym---->klasyczne pierniczki świąteczne. Oprócz przepisu znajdziecie tam zdjęcia pierniczków z dwóch ostatnich lat, niestety te dzisiejsze trafiły do puszek do leżakowania. Na ozdabianie zaczekają jeszcze kilka dni. Dzięki "pierniczkowaniu" zapachniało świątecznymi dniami, w czwartek przyszła paczka z prezentami mikołajkowymi od mojej rodzinki i jak zwykle o tej porze dopada mnie nostalgia , ze to kolejne Święta poza domem rodzinnym. Wiem, wiem mam swoją rodzinkę, ale w taki dni chciałoby się być przy rodzicach zwłaszcza, że nie wiadomo ile jeszcze będą wśród nas. No ale zawsze jest jakies "ale" żeby tam jechać. Niby wiem dlaczego tam nie jadę ale...serce nie słucha rozumu. Mój mąż postarał się jak nigdy do tej pory na moje imieniny: otrzymałam od niego bukiet róż, upiekł super ciasto i wykupił mi karnet na masaze relaksujące. Ostatnio nam się nie układało...a tutaj taka niespodzianka....może chciał załagodzić sytuację bo boi się, ze pojadę na Święta do rodziców ale tak czy siak , miły gest z jego strony. Zyczę Wam udanych ostatków i dobrego poczatku Adwentu :)

środa, 25 listopada 2015

gry i zabawki edukacyjne - dobry prezent na Mikołajki

Pozostając w klimacie zakupów mikołajkowych chciałam Wam się pochwalić moimi nabytkami ze sklepu Pepco. Lubię dziecku kupić jakąś fajną zabawkę a jeżeli przy tym jest to zabawka, która uczy i bawi to już jestem zachwycona. Obie rzeczy są polskiej firmy Alexander i są Made in Poland. Nadmienię, ze nie jest to post "sponsorowany" i nie mam żadnych umów z tą firmą czy z Pepco :) Krótko o każdej "zabawce"
1. To gra edukacyjna jak jest w nazwie pt. "Czy wiesz jaki to zwierz?". 
Gra składa z:
a. tabliczek z obrazkami - 96 szt.
b.pionka
c. planszy
d. żetonów - 60 szt.
e. instrukcji.
W grze wygrywa ten kto najszybciej odnajdzie właściwy obrazek z fragmentem zwierzęcia przedstawionego na polu , na którym stanie pionek.
Gra przeznaczona dla dzieci : 4+.

Moja córka ma niecałe trzy i dlatego schowałam jej żetony by nie brała ich do buzi za to rewelacyjnie się bawi w odnajdywanie zwierzatek a przy tym uczy się ich nazw i nazw części ciała. Ogólnie zabawa dla całej rodziny bo wieczorem siadamy wszyscy i odgadujemy i uwierzcie nawet starszy ma przy tym niezłe emocje. Pudełko gry jest kolorowe, wykonane z twardej , solidnej tektury. W środku plansza  i tabliczki również solidne. Na pudełku jasny opis, kolorowe ilustracje co zresztą widać na zdjęciu.
Grę polecam dla dzieci tych mniejszych i większych i oczywiście jako świetny prezent :)
2. Zabawka edukacyjna "Szablony"
Zawartość pudełka:
a. szablony/pozytyw - 8 szt.
b. szablony/negatyw -8 szt.
c. kredki - 12 szt.
d. ołówek -1 szt.
e. bloczek -1 szt.
f. instrukcja -1 szt.
Ja kupiłam szablony dla chłopca z pojazdami ponieważ moja córka lubi wszystko co jeździ. Jak łatwo się domyślić szablony dają dziecku możliwość narysowania różnych pojazdów i w pierwszej mojej ocenie tego co widać na pudełku były godne zakupu. Zabawka dla dzieci w wieku: 4+.
Jeżeli moje odczucia w sklepie wybierając "Szablony" były pozytywne tak po ich otwarciu byłam nieco rozczarowana. Po pierwsze na opakowaniu widnieje symbol, że "kupuj polskie , dbaj o Polskę" a w środku znajdujemy odbiegające od tych z opakowania kredki produkcji...Chińskiej :(

Szablony są wykonane z dość trwałego kartonu ale...tam gdzie usuwa się dziurki , aby narysowac np. statek czy koparkę nie zawsze te dziurki wychodzą bo np. w naszym zestawie przy koparce jak naciskało się akrton w miejscu dziurek , aby ten wypadł i można było narysowac koło, karton nie wypadał a wręcz odwrotnie im bardziej się próbowało to zrobić tym jedna z warstw szablonu całkowicie się porwała :( i nici z rysowania koparki w pozytywie.
To dwa minusy tych szablonów i w sumie zastanawiam się czy są warte ceny prawie 18 zł. Jednakże zważywszy na trwałe i kolorowe opakowanie plus świetnie opisane niewątpliwie to pozytyw. Szkoda tylko, że nie wszystkie elementy są  jakościowo polskiej produkcji i solidnie wykonane.
Szablony polecam z większą rezerwą i mieszanymi uczuciami.
Na dzisiaj tyle zabawkowych wieści. W najbliższym czasie pochwalę się jakie zabawki upolowałam w "graciarni" zachodnich rzeczy używanych. Uwielbiam drewniane zabawki i układanki a więc córkę nimi zasypuję ale o tym innym razem :)


poniedziałek, 23 listopada 2015

zakupy mikołajkowe

w sklepach jak widac już oblężenie mikołajkowe :) kupowanie w tym czasie zabawek to koszmar zwłaszcza ,że jak właczy się tv to dziecko widzi kolejne "niezbędne i cudowne" zabawki. Ciesze się, że moja córka otwiera ze zdziwienia oczy na te cudenka ale jedynie jaką zabawkę wybiera to od kilku tygodni niezmiennie domek świnki Peppy. Rodzina również zasypuje mnie telefonami co Mikołaj ma kupić małej. Część stwierdza ,że da pieniązki i by kupić coś dla niej a częśc samemu wybiera się na zakupy. Efekt już niedługo moja córcia wzbogaci swój zasób zabawek o nowe Lego Duplo, domek dla lalek itd. Domku Peppy nie dostanie gdyż wytłumaczyliśmy jej, że jest na niego za mała ale za to dostanie mnóstwo innych pięknych prezentów. W mojej rodzinie od zawsze dzieci dostawały prezenty 6 grudnia gdzie zawsze przebierał się jeden z panów i wręczał podarunki. Prezenty dostawały tylko dzieci ewentualnie słodycze dorośli. U męza w rodzinie dzieci dostają pod choinkę w Wigilię, dlatego mała będzie otrzymywac prezenty niemal przez cały grudzień. Oczywiście nie może się doczekać kiedy obdarowywanie się zacznie. Dzisiaj pierwszy dzien w przedszkolu po kolejnej chorobowej i mam nadzieję, że dużej pochodzi do przedszkola niż tydzień.

piątek, 20 listopada 2015

pęd życia

Ostatnio byłam na warsztatach o radzeniu sobie ze stresem i większość osób mówiła, że stresuje ich... pęd w jakim żyją. Pomyślałam sobie, czy w sumie nie zależy to od nas takie tempo życia? To przecież na własną rękę podporządkowujemy się wymaganiom szalonego świata. Patrząc jednak na kilka, ostatnich dni minionych sama biegam z duszą na ramieniu i mokra od wysiłku. Codziennie wracałam do domu ok. 20.00. Nie wiem jak Wy ale ja mam ciągle wyrzuty sumienia, ze coś powinnam jeszcze zrobić... że ciągle trzeba gdzies gonić a i tak wiele razy ma się przeświadczenie, że brakuje czasu :(:( efekt? stres nas niszczy dosłownie niszczy. Coraz młodsi trafiają do kardiologa, psychologa czy psychiatry itp. coraz więcej osób stwierdza "nie radze sobie, mam dość"...a czasami chciałoby się zaśpiewać:
"niech ktoś zatrzyma wreszcie świat , ja wysiadam"-----> https://www.youtube.com/watch?v=RJsTBwHT6TY
i tak znowu nadchodzi czas gonitwy przedświątecznej i mnóstwa stresu dodatkowego. Dobija mnie fakt, ze już przed 1.11. pojawiły się w niektórych sklepach ozdoby bożonarodzeniowe. Mnie to stresuje sama wizja, że trzeba zacząć przygotowania i szykować, szykowac a w święta myśleć czy wszystkim smakowało czy czegoś się nie zapomniało.No i jeszcze te odwiedziny.... :( :( same stresy :(

środa, 18 listopada 2015

refleksyjnie

Zmęczona ,wtulona w córki włosy zasypiam...czuję jej oddech i wiem dla kogo  i w imię czego to robię. Odkrywam kazdego dnia sens bycia matką...czasem nie wierzę, że nią jestem...czasem nie wierzę,że urodziłam ,że już mam przedszkolaka małego w domu...że mam te 30 i kilka lat. Za miesiąc moje urodziny i jak zwykle dopadają mnie myśli co wydarzyło się do tej pory w moim życiu a co bym chciała by się jeszcze wydarzyło... :)
obrazek ze strony: www.tbscene.com