Otóż podest papugi ten ciemny był...gorący...mało tego ze szpar koło baterii wylatywała smuga cienkiego dymku i brzydko pachniała. Byłam przerażona bo poparzyłam sobie palce i zobaczyłam, ze topi się podest. Szybko odsunęłam córkę od zabawki, która uwielbia papugę i pobiegłam do kuchni gdzie mamy podręczną gaśnicę by w razie czego jej użyć. Zastanawiałam się co teraz zrobić. Podważyłam klapeczkę od baterii i wyrzuciłam jednym ruchem baterie. Dym nadal jednak wydobywał się ale wbrew może rozsądkowi, wzięłam mokrą ścierkę i nakryłam nią papugę i takim sposobem opanowałam sytuację.Nie wiemy co było przyczyną takiej sytuacji ale przeraziłam się gdy pomyśle, że moja 3,5 letnia córka mogłaby się poparzyć i zrobić sobie krzywdę a nie daj Boże mogłaby dojść do pożaru ponieważ papuga leżała z pluszakami więc materiał łatwopalny. Kupiliśmy taką samą papugę dziecko z rodziny na prezent i teraz musimy uprzedzić rodziców o tym co może się stać. Uważam, ze mój Anioł Stróż albo Anioł Stróż mojej rodziny mnie natchnął na to sprzątanie bo patrząc na zniszczenia w podeście papugi...topił się on już przez jakiś czas, ale że był zamknięty w szafce to nikt tego nie zauważył. Dodam,że papuga kupiona na Allegro. Przestrzegam i Was przed zabawkami takiego typu bo jak widać bywają bardzo niebezpieczne.
niedziela, 5 czerwca 2016
niebezpieczne zabawki i anioły czyli uwaga na gadające papugi
Temat posta może dziwny ale już wyjaśniam. Otóż wczoraj przydarzyła nam się dziwna i niebezpieczna rzecz. Rano zaraz po wstaniu jakoś mnie tknęło, żeby zabrać się za ścieranie kurzy i robienie porządków w szafkach z zabawkami mojej córci. Jeszcze nim zjadłyśmy śniadanie ze ścierkami w ręku wyrzucałyśmy zabawki z szafek i wycierałyśmy kurze oraz segregowałyśmy ,która zabawce "nalezy się kąpiel" . Kilka misiów trafiło wczoraj do pralki, część lalek do ręcznego z szycia czy czyszczenia, Jednakże jakież było moje zdziwienie gdy podniosłam papugę, która wypadła z jednej z szafek. Papugę? zapytacie...tak papugę, która powtarza słowa dziecka czyli papuga -pleciuga. Dokładnie taka jak na zdjęciu poniżej. Co mnie zaskoczyło?
Otóż podest papugi ten ciemny był...gorący...mało tego ze szpar koło baterii wylatywała smuga cienkiego dymku i brzydko pachniała. Byłam przerażona bo poparzyłam sobie palce i zobaczyłam, ze topi się podest. Szybko odsunęłam córkę od zabawki, która uwielbia papugę i pobiegłam do kuchni gdzie mamy podręczną gaśnicę by w razie czego jej użyć. Zastanawiałam się co teraz zrobić. Podważyłam klapeczkę od baterii i wyrzuciłam jednym ruchem baterie. Dym nadal jednak wydobywał się ale wbrew może rozsądkowi, wzięłam mokrą ścierkę i nakryłam nią papugę i takim sposobem opanowałam sytuację.Nie wiemy co było przyczyną takiej sytuacji ale przeraziłam się gdy pomyśle, że moja 3,5 letnia córka mogłaby się poparzyć i zrobić sobie krzywdę a nie daj Boże mogłaby dojść do pożaru ponieważ papuga leżała z pluszakami więc materiał łatwopalny. Kupiliśmy taką samą papugę dziecko z rodziny na prezent i teraz musimy uprzedzić rodziców o tym co może się stać. Uważam, ze mój Anioł Stróż albo Anioł Stróż mojej rodziny mnie natchnął na to sprzątanie bo patrząc na zniszczenia w podeście papugi...topił się on już przez jakiś czas, ale że był zamknięty w szafce to nikt tego nie zauważył. Dodam,że papuga kupiona na Allegro. Przestrzegam i Was przed zabawkami takiego typu bo jak widać bywają bardzo niebezpieczne.
Otóż podest papugi ten ciemny był...gorący...mało tego ze szpar koło baterii wylatywała smuga cienkiego dymku i brzydko pachniała. Byłam przerażona bo poparzyłam sobie palce i zobaczyłam, ze topi się podest. Szybko odsunęłam córkę od zabawki, która uwielbia papugę i pobiegłam do kuchni gdzie mamy podręczną gaśnicę by w razie czego jej użyć. Zastanawiałam się co teraz zrobić. Podważyłam klapeczkę od baterii i wyrzuciłam jednym ruchem baterie. Dym nadal jednak wydobywał się ale wbrew może rozsądkowi, wzięłam mokrą ścierkę i nakryłam nią papugę i takim sposobem opanowałam sytuację.Nie wiemy co było przyczyną takiej sytuacji ale przeraziłam się gdy pomyśle, że moja 3,5 letnia córka mogłaby się poparzyć i zrobić sobie krzywdę a nie daj Boże mogłaby dojść do pożaru ponieważ papuga leżała z pluszakami więc materiał łatwopalny. Kupiliśmy taką samą papugę dziecko z rodziny na prezent i teraz musimy uprzedzić rodziców o tym co może się stać. Uważam, ze mój Anioł Stróż albo Anioł Stróż mojej rodziny mnie natchnął na to sprzątanie bo patrząc na zniszczenia w podeście papugi...topił się on już przez jakiś czas, ale że był zamknięty w szafce to nikt tego nie zauważył. Dodam,że papuga kupiona na Allegro. Przestrzegam i Was przed zabawkami takiego typu bo jak widać bywają bardzo niebezpieczne.
piątek, 3 czerwca 2016
poszukiwania pracy czyli praca dla mamy
Minął mój pierwszy "Dzień Matki w przedszkolu" i "Dzień Dziecka" przeleciał i już coraz bliżej urodziny miesiąca. Ten czas pędził jak szalony zwłaszcza, że szukam kolejny raz pracy. Nie, nie straciłam tej obecnej ale pracowanie wciąż na umowie zleceniu to jednak w długoterminowej przyszłości daje marne efekty. Kończe kolejna umowę zlecenie by zacząć kolejną do grudnia i tak w kółko. Wszystko u tego samego pracodawcy dlatego już nie wierze w zapewnienia szefa ,że kolejna umowa będzie na umową o pracę...szukam w innych firmach a tutaj będę pracować z doskoku. Kiedyś już pisałam, że szukanie pracy jest okropnie trudną sztuką zwłaszcza dla kobiety, która jest mamą i której pracodawca zadaje "trudne" pytania, których nie powinien. Składam cv i pytam i szukam i coraz bardziej dopada mnie zniechęcenie ale i tak jestem na dobrej pozycji bo przeciez mam pracę i czy teraz dostanę inną czy nie, to i tak do grudnia mam umowę :) współczuję tym, którzy nie mają nic. Zastanawiam się jaka powinna być idealna praca dla mamy małego dziecka...trudna sprawa.
wtorek, 24 maja 2016
nowa kampania Streetcom - Stovit Naturalnie owocowe
Wspaniała paczka Streetcomu - Stovit Naturalnie owocowe.Otrzymałam paczkę drzemów ale nie byle jakich ale super zdrowych. Bez barwników, konserwntów z 26%zawartością cukru a reszta to owoce w dużych kawałkach i jak to okresla moje dziecko w ekstra musie :)
Polecam...
#Stovit #NaturalnieOwocowe
czwartek, 12 maja 2016
matura i kasztany
Kasztany zakwitły i niby nic nowego nie napisałam ale... chyba każdy kto zdawał maturę wspomina "swój maj i swoje kasztany" z sentymentem. Z perspektywy lat matura jawi mi się jako najłatwiejszy egzamin jaki zdawałam do tej pory. Dzisiaj codziennie egzaminuje mnie życie i wcale już nie jest tak lekko i przyjemnie i nie wystarczy wykuć kilka pojęć na pamięc czy napisac wypracowanie , obliczyć zadanie. Jednakże te kilka lat temu matura była dla mnie jakąś granicą, którą jak przekroczę życie stanie się inne. Tak też się stało...egzamin zdałam jak większość moich przyjaciół i znajomych i każdy zaczął iść swoją wybraną drogą. Różną drogą i teraz wiem dlaczego to nazywa się egzamin dojrzałość bo po nim trzeba być już minimum dojrzałym by podjąć decyzje rangi przyszłościowej. Ja podjęłam i zawróciłam po 3,5 roku i kolejne decyzje pozwoliły mi na to, że poszłam już inną drogą niż w wtedy po maturze wybraną. Ot takie życie...codzienne decyzje ...a kasztany kwietną i szumią jak co roku nad naszymi większymi i mniejszymi egzaminami :)
sobota, 30 kwietnia 2016
pisanie i życie
Zaczął się u mnie maraton i wyścig z czasem. Doba kurczy się do godziny i nie mogę zdążyć z niczym. Zsiadłam pisać pracę końcową na studiach podyplomowych. Aspiracje miałam poważne bo za tydzień chciałam oddać już większość a mam raptem dwie kartki A4 i idzie mi bardzo, ale to bardzo opornie. Nie mogę przebić się przez stosy trudnych naukowych pojęć i zacząć pisać coś z sensem, no ale przecież musze się obronić pod koniec czerwca więc do dzieła. Dziecko jak zwykle chore, w czwartek miało bagatelka 41,1 stopni :( dziś tylko 38,5 ale od 5 dni gorączka skacze niby na trampolinie i podobno to wirus :( a mi skacze ciśnienie :( w przenośni ale czasem odpadam:( wracam do pisania pracy ale proszę o trzymanie za mnie kciuków. Może coś mnie oświeci :)
poniedziałek, 25 kwietnia 2016
ospa wietrzna i grypa jelitowa w przedszkolu
Zaczęły się kwietniowe przypadłości przedszkolne i nie tylko. Odkąd moje dziecko pojawiło się na świecie w każdego roku w kwietniu przechodzimy jelitówkę. Pisze "my" bo oczywiście my też łapiemy od córki. Teraz dowiedziałam się, że w przedszkolu mojej córki panuje ospa wietrzna a z grupy maluchów zostało raptem 4 osoby :( moja mała była szczepiona przeciwko ospie ale oczywiście nie chroni ją to przed zachorowaniem. Na razie obroniła się przed wiatrówką ale...oczywiście jelitówkę musiała zaliczyć. Siedzimy sobie w domu i leczymy choróbsko a że trzeba coś robić dla poprawy humoru to zrobiłyśmy sobie warsztaty balonowe z kręcenia.Takie nasze domowe matki z córką :) i już po nudzie :)
wąż syyyczyyy...
żyrafa bryka...
a kwiatek czaruje...
nie taka zła ta choroba jak potrafi się ją dobrze przeżyć :)
wąż syyyczyyy...
żyrafa bryka...
a kwiatek czaruje...
nie taka zła ta choroba jak potrafi się ją dobrze przeżyć :)
niedziela, 24 kwietnia 2016
cztery lata - czar wspomnień
Cztery lata temu poczęła się moja Kruszynka. Było to na wyjeździe nad jezioro. Dla mnie był to wyjazd ostatniej szansy czyli...różnie układało się między mną a moim ówczesnym partnerem. Często się kłóciliśmy i chyba tylko dlatego, że mieszkaliśmy na odległość nie rozstaliśmy się. Po któreś z rzędu kłótni postanowiłam, że nie dam więcej rady być w tym związku. Spotkałam się trzy tygodnie przed wyjazdem z moim byłym narzeczonym, obecnym kolegą. Nie było to nic szczególnego. Poszliśmy w Niedzielę Palmową do kościoła poświęcić palmę i zjedliśmy u mnie obiad. Wspomnienia wtedy wróciły i stwierdziłam, że jest on całkiem inny od mojego obecnego partnera i tęsknię za taką normalnością, gdzie wszystko mnie łączy z mężczyzną, gdzie jetem kochana bezwarunkowo i szanowna. Wiedziałam, że jeżeli wtedy powiedziałabym słowo mojemu byłemu to bylibyśmy znowu razem ale ja nawet nie wspomniałam o niczym nawet o moim obecnym partnerze, Wtedy zaś powiedziałam Panu Bogu: "Boże daj mi jakiś znak czy mam być z tym facetem, z którym obecnie jestem. Wiesz jak mi ciężko i nie mam już sił". Po Wielkanocy padła propozycja wyjazdu od partnera . Dla mnie był to wyjazd ostatniej szansy. Wyjechaliśmy... było ok, pomyślałam, ze może to właśnie ten znak od Boga ale..."znak" przerósł moje oczekiwania. Kilka dni później zaczęłam podejrzewać ,że jestem w ciąży...partner mi się oświadczył, ale nim doczekaliśmy wizyty u ginekologa oddałam mu pierścionek gdyż czułam, że oświadczyny były "wymuszone". Maj- wizyta i ginekologa i 5 tydzień. Szok i niedowierzanie. To się nazywa znak :) Później walka czy być z nim czy nie. Miłość i obawy ciągle walczyły... 5 miesiący później byliśmy już małżeństwem. Z perspektywy czasu wiem,że ślub był wielkim błędem i powinnam wychowywać dziecko sama. Nie chodzi, że nie kochałam męża...ale nie pasujemy do siebie i uważam, że większą krzywdą dla dziecka jest bycie razem i bycie świadkiem codziennych kłótni i walki o względy dziecka niż gdyby dziecko wiedziało, że tata jest na godziny czy weekendy. Mój błąd za który płacę ja i dziecko i pośrednio mąż.Jednak cztery lata temu Bóg dał mi znak , który połączył mnie już na zawsze z moim mężem - nasze dziecko. Coraz częściej myślę o rozwodzie i nawet byłam u prawnika. Niestety obrączka i wspólny kredyt komplikują sprawy.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)




