wtorek, 24 maja 2016

nowa kampania Streetcom - Stovit Naturalnie owocowe


Wspaniała paczka Streetcomu - Stovit Naturalnie owocowe.Otrzymałam paczkę drzemów ale nie byle jakich ale super zdrowych. Bez barwników, konserwntów z 26%zawartością cukru a reszta to owoce w dużych kawałkach i jak to okresla moje dziecko w ekstra musie :)
Polecam...
 #‎Stovit‬ ‪#‎NaturalnieOwocowe‬

czwartek, 12 maja 2016

matura i kasztany

Kasztany zakwitły i niby nic nowego nie napisałam ale... chyba każdy kto zdawał maturę wspomina "swój maj i swoje kasztany" z sentymentem. Z perspektywy lat matura jawi mi się jako najłatwiejszy egzamin jaki zdawałam do tej pory. Dzisiaj codziennie egzaminuje mnie życie i wcale już nie jest tak lekko i przyjemnie i nie wystarczy wykuć kilka pojęć na pamięc czy napisac wypracowanie , obliczyć zadanie. Jednakże te kilka lat temu matura była dla mnie jakąś granicą, którą jak przekroczę życie stanie się inne. Tak też się stało...egzamin zdałam jak większość moich przyjaciół i znajomych i każdy zaczął iść swoją wybraną drogą. Różną drogą i teraz wiem dlaczego to nazywa się egzamin dojrzałość bo po nim trzeba być już minimum dojrzałym by podjąć decyzje rangi przyszłościowej. Ja podjęłam i zawróciłam po 3,5 roku i kolejne decyzje pozwoliły mi na to, że poszłam już inną drogą niż w wtedy po maturze wybraną. Ot takie życie...codzienne decyzje ...a kasztany kwietną i szumią jak co roku nad naszymi większymi i mniejszymi egzaminami :)

sobota, 30 kwietnia 2016

pisanie i życie

Zaczął się u mnie maraton i wyścig z czasem. Doba kurczy się do godziny i nie mogę zdążyć z niczym. Zsiadłam pisać pracę końcową na studiach podyplomowych. Aspiracje miałam poważne bo za tydzień chciałam oddać już większość a mam raptem dwie kartki A4 i idzie mi bardzo, ale to bardzo opornie. Nie mogę przebić się przez stosy trudnych naukowych pojęć i zacząć pisać coś z sensem, no ale przecież musze się obronić pod koniec czerwca więc do dzieła. Dziecko jak zwykle chore, w czwartek miało bagatelka 41,1 stopni :( dziś tylko 38,5 ale od 5 dni gorączka skacze niby na trampolinie i podobno to wirus :( a mi skacze ciśnienie :( w przenośni ale czasem odpadam:( wracam do pisania pracy ale proszę o trzymanie za mnie kciuków. Może coś mnie oświeci :)

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

ospa wietrzna i grypa jelitowa w przedszkolu

Zaczęły się kwietniowe przypadłości przedszkolne i nie tylko. Odkąd moje dziecko pojawiło się na świecie w każdego roku w kwietniu przechodzimy jelitówkę. Pisze "my" bo oczywiście my też łapiemy od córki. Teraz dowiedziałam się, że w przedszkolu mojej córki panuje ospa wietrzna a z grupy maluchów zostało raptem 4 osoby :( moja mała była szczepiona przeciwko ospie ale oczywiście nie chroni ją to przed zachorowaniem. Na razie obroniła się przed wiatrówką ale...oczywiście jelitówkę musiała zaliczyć. Siedzimy sobie w domu i leczymy choróbsko a że trzeba coś robić dla poprawy humoru to zrobiłyśmy sobie warsztaty balonowe z kręcenia.Takie nasze domowe matki z córką :) i już po nudzie :)
wąż syyyczyyy...
żyrafa bryka...

a kwiatek czaruje...
nie taka zła ta choroba jak potrafi się ją dobrze przeżyć :)

niedziela, 24 kwietnia 2016

cztery lata - czar wspomnień

Cztery lata temu poczęła się moja Kruszynka. Było to na wyjeździe nad jezioro. Dla mnie był to wyjazd ostatniej szansy czyli...różnie układało się między mną a moim ówczesnym partnerem. Często się kłóciliśmy i chyba tylko dlatego, że mieszkaliśmy na odległość nie rozstaliśmy się. Po któreś z rzędu kłótni postanowiłam, że nie dam więcej rady być w tym związku. Spotkałam się trzy tygodnie przed wyjazdem z moim byłym narzeczonym, obecnym kolegą. Nie było to nic szczególnego. Poszliśmy w Niedzielę Palmową do kościoła poświęcić palmę i zjedliśmy u mnie obiad. Wspomnienia wtedy wróciły i stwierdziłam, że jest on całkiem inny od mojego obecnego partnera i tęsknię za taką normalnością, gdzie wszystko mnie łączy z mężczyzną, gdzie jetem kochana bezwarunkowo i szanowna. Wiedziałam, że jeżeli wtedy powiedziałabym słowo mojemu byłemu to bylibyśmy znowu razem ale ja nawet nie wspomniałam o niczym nawet o moim obecnym partnerze, Wtedy zaś powiedziałam Panu Bogu: "Boże daj mi jakiś znak czy mam być z tym facetem, z którym obecnie jestem. Wiesz jak mi ciężko i nie mam już sił". Po Wielkanocy padła propozycja wyjazdu od partnera . Dla mnie był to wyjazd ostatniej szansy. Wyjechaliśmy... było ok, pomyślałam, ze może to właśnie ten znak od Boga ale..."znak" przerósł moje oczekiwania. Kilka dni później zaczęłam podejrzewać ,że jestem w ciąży...partner mi się oświadczył, ale nim doczekaliśmy wizyty u ginekologa oddałam mu pierścionek gdyż czułam, że oświadczyny były "wymuszone". Maj- wizyta i ginekologa i 5 tydzień. Szok i niedowierzanie. To się nazywa znak :) Później walka czy być z nim czy nie. Miłość i obawy ciągle walczyły... 5 miesiący później byliśmy już małżeństwem. Z perspektywy czasu wiem,że ślub był wielkim błędem i powinnam wychowywać dziecko sama. Nie chodzi, że nie kochałam męża...ale nie pasujemy do siebie i uważam, że większą krzywdą dla dziecka jest bycie razem i bycie świadkiem codziennych kłótni i walki o względy dziecka niż gdyby dziecko wiedziało, że tata jest na godziny czy weekendy. Mój błąd za który płacę ja i dziecko i pośrednio mąż.Jednak cztery lata temu Bóg dał mi znak , który połączył mnie już na zawsze z moim mężem - nasze dziecko. Coraz częściej myślę o rozwodzie i nawet byłam u prawnika. Niestety obrączka i wspólny kredyt komplikują sprawy.

sobota, 19 marca 2016

zabawka -lalka idealna dla dziewczynki w wieku 3+?

Dzisiaj pokażę Wam lalkę, którą otrzymała moja córka w prezencie. Niech każdy z Was odpowie sobie na pytanie czy warto kupić.
Opakowanie robi dobre wrażenie: kolorowe, solidne i pokazujące zestaw.
Zestaw to: lalka +dwie sukienki +mebelki


Zacznę od lalki:
- ma trzy stroje plus buciki szpilki czerwone. Z wszystkich ubranek buciki to najlepszy element. Stroje wykonane dość słabo. Bluzeczka przy pierwszym przebieraniu porwała się. Sukienka fioletowa bardzo ładnie uszyta , drga różowa niestety dość kiepsko. Fryzura lalki: rzadkie włosy, na zewnątrz wydają się normalne ale na czubku podnosząc włosy jest prawie łysa.Uwaga bucki są małe więc na pewno nie są odpowiednie małej dziewczynki, która wkłada jeszcze rzeczy do buzi.Materiał z jakiego lalka jest wykonana jest dośc słaby. Nogi zginają się w kolanach ale po kilku takich ruchach następują prześwity na zgięciach, po prostu "skóra lalki się przeciera bardzo szybko". Tułów zaś kręci się wokoło i szybko się wyrabia.
Szafka-garderoba:
- otwierana, niestety szuflady to atrapy więc nie ma szans na ich wysunięcie. Minus drobne elementy klamek, które są słabo umocowane i moja córka po trzecim razie oderwała je :( oczywiście jak dziecko zobaczy namiastki szuflad to chce je otworzyć więc musiałam córce tłumaczyć, że to tylko taka ozdoba a nie prawdziwe szuflady. Szafka ogólnie z grubego plastiku ale te drobiazgi jednak rzutują na całość.
Szafka-toaletka
- ogólnie szafka bez zarzutu, dość solidny plastik, kolorowy, minus szuflada nie otwiera się, telefon, który  jest oddzielny i stoi na toaletce nie podnosi się jego słuchawka i jest raczej atrapą -ozdobą.
Krzesło:
- krzesło jest bardzo ładne i wygodne dla lalki, niestety nogi od krzesełka (dwie sztuki z przodu) odpadają ale można je włożyć.
Podsumowując zestaw na pierwszy rzut oka jest ładny, kolorowy i kupując go bez rozpakowania można mieć przeświadczenie, że kupiło się coś fajnego i solidnego. Dziecko raguje na otrzymanie takiego prezentu okrzykiem zachwytu :OOOOoo" ale z czasem gdy rozpakowuje go okazuje się, że powstaje wiele pytań i trzeba ciagle coś naprawiać bo na wstępie nogi od krzesełka wypadają, szelki od bluzeczki odrywają się, a po kilku razach otwarcia szafki-garderoby klameczki od niej odpadają.
Myślę, że w ostateczności jest to zabawka dla starszej dziewczynki a nie dla przedszkolaka. Moja córeczka bawi się tym zestawem ale raczej tylko w mojej obecności.



piątek, 18 marca 2016

zapalenie oskrzeli i ...brak świąt

Szykują się kolejne święta bez świąt...czyli wszyscy mamy zapalenie oskrzeli. Najpierw padłam ja, później mąz i dzieci. Boze Narodzenie miałam z anginą ropną, a teraz jakas masakra :( Nigdy chyba z tych chorób nie wyjdziemy :( nic nie mamy zrobione na święta...lekarka zabroniła mi myć okien i przemęczać się. Tak dwa tygodnie ciągniemy na antybiotykach tylko wymieniają się osoby :( :( zmeczona i nic więcej :(